REKLAMA

wtorek, 4 lutego 2014

Raz zainstalowanego Mavericks'a nie usuniesz. Nie na nowym iMacu

Mavericks: instalować, czy nie? Podobnie, jak wielu z użytkowników OSX w pewnym momencie zacząłem zastanawiać się w jaki sposób powrócić do starych, poczciwych systemów. Nowy proponowany przez firmę Apple - Mavericks jest ładny, ma dostęp systemowy do chmury iCloud, ale ponad to wszystko ma też równie wiele wad. Po nakładce na 10.6.8 zaczęły pojawiać mi się w systemie różne dziwne błędy, łącznie z brakiem możliwości zjechania myszkowym scrollem na dół (sic!). Postanowiłem więc spróbować wrócić do starego systemu, ale jak się później okazało jest to karkołomna czynność zakończona w moim przypadku wielkim niepowodzeniem. Może komuś z Was się to udało?




Na początek pytanie: dlaczego zamienić poczciwego Snow Leoparda (10.6.8) na nowszy model? W moim przypadku odpowiedź jest jedna: każdy system powyżej (10.7 - Lion, 10.8 - Mountain Lion, 10.9) systemowy dostęp do usług chmury iCloud (Kontakty, kalendarze, przypomnienia, notatki oraz inne rzeczy na wielu urządzeniach). Druga sprawa: sporo nowych programów, także aktualizacji starych wersji (Photoshop CS6) wymaga już aktualizacji do wyższych wersji systemu.  Inaczej nie "pójdą". Jest to polityka Apple, która mnie denerwuje, ale jako użytkownik nic nie mogę poradzić na "widzimisię" koncernu. Trzeba z tym jakoś żyć. M.in. dlatego zacząłem kombinować. Dziś tego żałuję, ale po kolei….


Mój kolega mówi, że dobrze działającego systemu "za Chiny" się nie zmienia, a gdy już masz rozpoczęte projekty - tym bardziej. Mnie coś znów pokusiło. Nie pierwszy raz. Na iMacu 12.1 (i5, wersja z połowy roku 2011) postanowiłem zrobić upgrade ze Snow Leoparda (10.6.8) do Mavericks'a (10.9). Dziś wiem, że to był mój wielki błąd. Po aktualizacji systemu, który warto dodać jest ZA DARMO do pobrania w AppStore, zaczęły się w systemie pojawiać różne dziwne przypadki. Nie mogłem na przykład używać myszkowego scrolla do poruszania się w Finderze na dół. Cholernie to uciążliwe, bo mając listę plików (np. zdjęć) musiałem użyć klawisza "Media End" (Down), żeby przesunąć listą na dół, liczyć na to, że po prawej stronie pokaże się suwak i dopiero operować tym suwakiem, dzięki któremu wreszcie mogłem zjechać listą w dół. Zmora! Mało tego: nowy Mavericks i stare Leopardy niekoniecznie dogadują się w sieci. W niektórych przypadkach praktycznie w ogóle się nie dogadują. Problem jest głównie z próbą importowania lub transferowania plików do Final Cut 7.0.3. Wiem, że teraz odezwie się ktoś, kto powie, że nowy system, to nowy FCP, ale powiem przewrotnie: ja się na to nie zgadzam. FCPX to iMovie, którego nienawidzę. Chcę zostać przy poczciwej "siódemce".

Problemy, o których właśnie przeczytaliście nakłoniły mnie do powrotu do Snow Leoparda 10.6.3. Come back syna marnotrawnego okazał się drogą przez mękę. Mam płytę ze Snow Leopardem 10.6.3. Po włożeniu jej do napędu, zrestartowaniu systemu i wciśnięciu klawisza "C" przy botowaniu wybrałem DVD. iMac zaczął piszczeć trzykrotnie. Próbowałem wielokrotnie i nic z tego. Doczytałem gdzieś w sieci, że to problem z ramami. Gówno prawda. iMac po prostu "nie wie, co ma zrobić". Ja też nie wiedziałem. Postanowiłem pójść za ciosem i  usunąć kompletnie wszystko, co znajdowało się na moim macu. Podłączyłem go przez kabel FireWire do kolejnego komputera, według instrukcji nacisnąłem przy starcie "T" i sformatowałem dysk przy pomocy "Narzędzi dyskowych" w drugim iMacu. Dodam, że na tymże sprzęcie także był zainstalowany system powyżej  10.6.8. I nic! Trzykrotne pikanie znów irytowało. Niby system kompletnie wyrzucony, dysk wyczyszczony do zera, wcześniej na tym komputerze był Snow Leopard, ale po zainstalowaniu nakładki OSX Mavericks downgrade'u nie zrobisz. Wówczas pomyślałem, że może tożsamy system przesyła informacje o zainstalowanym systemie, więc postanowiłem sformatować dysk pod Mac Pro z 10.6.8 na pokładzie. I co? I nic. Znów potrójne pikanie. 

Wychodzi na to, że system zapisuje gdzieś wewnątrz iMaca informacje o raz zainstalowanym Mavericku i w ten sposób uniemożliwia downgrade do starego systemu. Znalazłem potem gdzieś w sieci, że przy naciśnięciu klawiszy: Command-Option-P-R możemy zresestować NVRAM-y, no bo gdzieś te informacje o sysytemie muszą się zapisywać. Kupa! Nic z tego. Taka sytuacja. Gdy już mój iMac był zupełnie wyczyszczony, ale nie miałem dostępu do płyty z Maverickiem (10.6.3 - Snow Leoopard - przypomnę nie działał) uratowała mnie opcja odtworzenia systemu z internetu. No i tutaj jeden wniosek: po podłączeniu do dobrego punktu wi-fi system sam ściągnął 10.7, czyli Liona. wychodzi na to, że do Liona downgrade można zrobić. To mnie uratowało. Co powinniście zrobić?



Najlepszym rozwiązaniem byłoby chyba zrobienie kopii zapasowej w Time Machine w momencie, gdy macie jeszcze system 10.6…. i dopiero potem kombinowanie z upgradem do Mavericks (10.9). No, ale trudno przecież przewidzieć, że nowy system, który z zasady ma być aktualizacją i ulepszeniem może nastręczać nowych problemów. Po zainstalowaniu Liona i potem upgrade'u (za pomocą wersji Mavericksa wrzuconej na bootowalny pendrive USB) zniknął problem ze scrollem w finderze. Kłopoty z siecią pozostały.


Sumując:

Zastanówcie się kilka razy, zanim coś zaktualizujecie, a już na pewno system.

Brak komentarzy: