REKLAMA

niedziela, 23 października 2011

"Jutro będzie lepiej" - Nadzieja matką głupich?

Wczoraj (22 października 2011 roku) w ostrowskiej Synagodze (Forum Syngagoga) odbyło się pierwsze spotkanie w ramach projektu "Polska światłoczuła". Do Ostrowa przyjechała Dorota Kędzierzawska wraz ze swoim filmem "Jutro będzie lepiej". Po seansie można było zamienić z reżyserką kilka zdań. Oto moja krótka recenzja filmu.



Historia oparta na faktach: Trzech bezdomnych chłopców (Pietia, Waśka - bracia oraz Liapa)  postanawia uciec z Rosji do "Ziemi obiecanej". W tym przypadku jest to Polska! Tak, tak. Polska. Pełna przygód droga ku "lepszej przyszłości" kończy się dla nich bolesnym powrotem. Wracają jednak jako "Pany" :) Film Doroty Kędzierzawskiej "Jutro będzie lepiej" to nadal jednak pozytywna historia o trzech maluchach z marzeniami. Rewelacyjne zdjęcia Arthura Reinharta. Niestety, co zauważyli uczestnicy wczorajszej dyskusji po seansie filmu w ramach projektu "Polska światłoczuła", montaż nie był staranny. Twórcy zbyt pieczołowicie podeszli do budowania scen, pewne rzeczy można było pominąć. Film dla mnie zbyt długi, ale mimo to warto poświęcić te dwie godziny, by zobaczyć, że nadzieja wcale nie jest matką głupich.

Po spotkaniu z kinomanami reżyserka filmu Dorota Kędzierzawska nie uniknęła trudnych pytań. Opowiadała m.in. o kulisach powstania filmu, pierwowzorach postaci etc. 

poniedziałek, 25 kwietnia 2011

"Nie chcę ludzi zmieniać, chcę z nimi rozmawiać' - wywiad Igora Strapko z Łoną

www.dobrzewiesz.net
W ubiegły piątek raper Łona (Adam Zieliński) gościł wraz z Webberem w  Kaliszu. Prawdopodobnie w trakcie lub po koncercie Igor Strapko z serwisu www.naszemiasto.pl przeprowadził z raperem interesujący wywiad. Jest tam mowa m.in. o rapie Łony, jego podejściu do życia oraz ustawie anty-narkotykowej. Oto link do wywiadu:

wtorek, 19 kwietnia 2011

Problem z niektórymi czcionkami po aktualizacji Snow Leoparda do 10.6.7

Muszę się z Wami podzielić pewnym spostrzeżeniami. Jeszcze do dziś miałem z tym problem. Mam nadzieję, że choć odrobinę Wam pomogę. Do rzeczy: od jakiegoś czasu korzystam z systemu MAC OSX Snow Leopard w wersji podstawowej 10.6.3. Do tego standardowo korzystam z pakietu do montowania Final Cut Pro wersja 6.0.6 + program LiveType. Ostatnio po aktualizacji (upgrade) systemu Snow Leopard do wersji 10.6.7 (taka całkiem niedawno wyszła) zaczęły się schody. Otóż gdy tworzyłem w LiveType tekst używając czcionki Myriad Pro Bold Condesded a potem plik .ipr (wizytówka zapisana w LiveType) wrzucałem do sekwencji (sequence) w Final Cut-cie, tekst po prostu zaczął świrować. Pojawiała się co druga, trzecia litera a czcionka wyglądała jak kulfony. 

Poczytałem trochę w necie i znalazłem wyjście z tej sytuacji. Okazało się, że wszystko to przez najnowszą aktualizację systemu MAC OSX Snow Leopard do wersji 10.6.7. Na forum appla pod tym linkiem:


rozwiązanie podał Internauta KJK555. Oto one:

Wystarczy jedynie zainstalować ten oto pakiet:

fontfix macosx snow leopard 10.6.7.zip


Powinien raz na zawsze rozwiązać problem czcionek w Snow Leopard po aktualizacji do 10.6.7

niedziela, 27 lutego 2011

Janina Fras - Dziennikarski warsztat językowy, czyli know-how

Jak zostać dziennikarzem? Jak poprawnie pisać? Na te oraz inne pytań odpowiada w tym swojej książce Janina Fras. "Dziennikarski warsztat językowy" to kompendium wiedzy na temat tworzenia tekstów dziennikarskich i podstaw sztuki dziennikarskiej. Oto co znajdziemy w tej pozycji:

Podstawy warsztatu pisarskiego:

Zdanie; Akapit; Opis; Definicja; Porównanie; Streszczenie

Język i styl warsztatu dziennikarskiego

Indywidualizacja języka i stylu; Podstawowe sposoby organizacji tekstu; dziennikarskiego;

Tropy, czyli dobitne i skuteczne sposoby wyrażania

Obiektywizm i tendencyjność tekstu dziennikarskiego oraz środki ich wyrażania
Obiektywizm dziennikarski; Presja stylu potocznego; Upowszechnienie się wulgaryzmów; Upowszechnienie się angielszczyzny i terminologii specjalistycznych; Szablon językowy, czyli uproszczenia, frazesy i banały; Patos, uniesienie, emfaza, czyli szczególna ekspresyjność

Język podstawowych gatunków dziennikarskich

Gatunki informacyjne; Najważniejsze teksty zbiorcze; Gatunki publicystyczne; Główne etapy pracy nad tekstem dziennikarskim

Nagłówki tekstu dziennikarskiego
.

Tekst znajdziecie pod linkiem poniżej:

Opracowanie tego artykułu znajdziecie pod linkiem poniżej:

LINK do opracowania
Jeśli nie macie konta na chomiku - tutaj znajdziecie potrzebny link, dzięki któremu można łatwo się zarejestrować :)


   
 



Jerzy Jerzębski - Powieść jako autokreacja

(...) Gdzie w tym wszystkim miejsce dla historyka literatury współczesnej? (...) chciałby on widzieć literaturę, kulturę z dalszej perspektywy, dostrzegać "plan ogólny", nie dowierza jednak ujęciom słabo zakotwiczonym w empirii, woli przyglądać się elementom formy i z nich dopiero próbuje wyciągać wnioski na temat stanu pisarskich umysłów. Zarazem literature traktuje jako przedsięwzięcie o skali "kosmicznej" - bo ona służy do budowy wewnętrzenego kosmosu tworce, wproawdza ład między skłócone żywioły, konsoliduje sprzeczne pierwiastki osobowości. Będzie więc cenił głównie tych pisarzy, którzy z pomocą literatury potrafili pomoć - sobie i nam, potrafili "zbudować świat", uczynić go zdatnym do zamieszkania" - tak na okładce książki "Powieść jako autokreacja" pisze jej autor Jerzy Jarzębski.

"Powieść jako autokreacja" jest to zbiór szkiców krytycznych i rozpraw teoretycznych. W szkicach krytycznych autor omawia głównie twórczość Gombrowicza, a poza tym Miłosza, Schulza, Kuśniewicza, Hłaski i prozaików lat siedemdziesiątych, w teoretycznych zaś - problem autokreacji i tego właśnie dotyczy w/w artykuł.

Oto, gdzie znajdziecie link z tym artykułem:

Jeśli nie macie konta na chomiku - tutaj znajdziecie potrzebny link, dzięki któremu można łatwo się zarejestrować :)


   
 

sobota, 26 lutego 2011

Stanisław Stabro - W bursztynowej kuli (O twórczości i legendzie Marka Hłaski)

Stanisław Stabro podobnie jak Jerzy Jarzębski rozpatruje fenomen twórczości Marka Hłaski przez pryzmat jego legendy. W artykule "W bursztynowej kuli (O twóczości i legendzie Marka Hłaski)" z tomu "Kaskaderzy Literatury" Stabro mówi o "olśnieniu", jakie nastąpiło po wypływie twórczości autora "Pieknych dwudziestoletnich". Oto tytuły poszczególnych zagadnień, jakie znajdziemy w tym artykule Stanisława Stabro:

1. Socializm a rebours
2.W kręgu doktyryny
3. W krzywym zwierciadle sentymentalizmu














Ciekawy i w miarę wyczerpujący artykuł. Polecam.

Opis bibliograficzny:

Stabro Stanisław, W bursztynowej kuli (O twórczości i legendzie Marka Hłaski), [w:] Kaskaderzy literatury. O twórczości... , Wyd. 2 uzup., Pod red. Edwarda Kolbusa, Łódź, Wydawnictwo Łódzkie, 1990, ISBN 83-218-0900-6, s. 65-85.

Link znajdziecie poniżej:
serwer host: chomikuj.pl
rozmiar: 12 mb

 Jeśli nie macie konta na chomiku - tutaj znajdziecie potrzebny link, dzięki któremu można łatwo się zarejestrować :)


   
 

Jerzy Jarzębski - Hłasko: retoryka grzechu i nawrócenia

Czy Marek Hłasko mógł już za życia uchodzić za legendę? Czy ta "legendarność" pozwalała mu pisać i przede wszystkim jak wpływała na jego twórczość? Co sprawiło, że pisarstwo Hłaski stało się tak popularne już za życia tego niepokornego autora? Jak i o czym pisał na przestrzeni lat życia? Na te oraz znacznie więcej innych pytań odpowiada w świetnym artukule Jerzy Jerzębski z Uniwersystetu Jagielońskiego w swojej książce "Powieść jako autokreacja [Wydawnictwo Literackie Kraków] (1984). Artykuł: Hłasko - retoryka grzechu i nawrócenia w sposób kompetentny kreśli postać Marka Hłaski - tak znienawidzonego i tak pokochanego przez Polaków. 

Opis bibliograficzny:

Jarzębski J., Hłasko - retoryka grzechu i nawrócenia [w:] tenże, Powieść jako autokreacja, Wrocław 1984, s. 275-325.

Skan artykułu znajdziecie pod ---> TYM linkiem
serwer host:chomikuj.pl
rozmiar: 22 mb

Jeśli nie macie konta na chomiku - tutaj znajdziecie potrzebny link, dzięki któremu można łatwo się zarejestrować :)


   
 

sobota, 19 lutego 2011

Marek Hłasko i film. Scenariusze na podstawie powieści Hłaski - krytyka literacka.

Udostępniam Wam bardzo pojemną i ciekawą paczkę o twórczości filmowej Marka Hłaski. Znajdziecie w niej m.in. artukuły krytyczne, recenzje filmów, które powstały na bazie powieści tego polskiego pisarza. Wśród naziwsk krytyków warto chociażby wymienić Bolesława Michałka, Krzysztofa Mętraka oraz Krzysztofa Teodora Topelitza. Oto szczegółowa lista tego, co możeci znaleźć w paczce. 

Bibliografia:


1. Bohdan Zagroba, Legenda sprzed ćwierćwiecza ("Ośmy dzień tygodnia" na podstawie opowiadania Marka Hłaski), "Film" 1983 (Nr 35), s.8-9.

2. Bolesław Michałek, Jeszcze jeden spór o realizm ("Baza ludzi umarłych" na podstawie opowiadania Marka Hłaski), "Nowa kultura" 1959 (Nr 35), s. 6.

3. (Wywiad) "Cień Polańskiego" (z Zofią Komedową rozmawia Artur Ilgner), "Tygodnik Kulturalny" 1985 (Nr 37 - 15.09.1985) - "Mój ukochany jazz... (2)".

4. Elżbieta Dolińska, Baza ludzi umarłych, "Film" 1984 (Nr 25), s.19.

5. Krzysztof Mętrak, Hłasko i film, "Film" 1992 (Nr 9), s. 18.

6. Oskar Sobański, Baza ludzi umarłych ("Filmowy tydzień"), "Film" 1992 (Nr 9), s. 18.

7. Jan Gondowicz, Pokolenie szuka twarzy ("Idol" reż. Felisk Falk), "Kino" 1985 (Nr 2), s. 6-9.

8. Jerzy Jastrzębski, Recepcja Marka Hłaski w krytyce literackiej i publicystyce lat (1956-1958), "Odra" 1980 (Nr 12).

9. Jerzy Peltz, Koniec nocy (Na ekranie dwudziestolecia), "Film" 1964 (Nr 21), s.11.

10. Joanna Godlewska, Sen o C.D.T. ("Ósmy dzień tygodnia"), "Kino" 1983 (Nr 8), s. 12-14.

11. Kazimierz Dębnicki, Baza straconych oczekiwań, zaprzepaszczonych możliwości (Dyskusja o "Bazie ludzi umarłych" Czesława Petelskiego), "Film" 1959 (Nr 35), s. 5.

12. Krzysztof Kreutzinger, Był taki Hłasko ("Sonata Marymoncka"), "Film" 1988 (Nr 25 - 19.06.1988), s.9.

13. Krzysztof Mętrak, Na przykład Marek Hłasko ("Bez związku"), "Ekran" 1981 (Nr 16), s.17.

14. Krzysztof Mętrak, Refleksy tej legendy (Legenda Marka Hłaski) ('Plamy na ekranie"), "Ekran" 1981 (Nr 16), s.9.

15. Krzysztof Teodor Topelitz, Coś dla ludzi żywych ("Baza ludzi umarłych"), "Świat" 1959 (Nr 37), s. 18.

16. Lidia Klimczak, Za wcześnie od nas odszedłeś Pani Hłasko, "Ekran" 1981 (Nr 14), s. 8-9.

17. "Ósmy dzień tygodnia" (reż. Aleksander Ford) ("Dla DKF i Kin studyjnych"), "Filmowy serwis prasowy" 1983 (Nr 15-16), s. 29-33.

18. (Wywiad) "Przegrał z mafią" (z Zofią Komedową rozmawia Artur Ilgner), "Tygodnik Kulturalny" 1985 (Nr 38) - "Mój ukochany jazz...(3)".

19. (Wywiad) "Sonata marymoncka" ("Długi metraż"), "Filmowy serwis prasowy" 1987 (Nr 22), s. 5-7.

20. (Wywiad) "Tułaczka Hłaski" (z Zofią Komedową rozmawia Artur Ilgner), "Tygodnik Kulturalny" 1985 (Nr 39) - "Mój ukochany jazz..(4)". 

21. Wiaczeslaw W. Iwanow, O strukturze znakow kina (przełożył Wacław Michał Ossadnik), "Kino" 1979 (Nr 10), s. 31.

22. Wojciech Solarz, Film negujący nonsens (Dyskusja o 'Bazie ludzi umarłych'), "Film" 1959 (Nr 35), s.4.

23. Jan Łęczyca, Kuba nie bądź głupi, ('Pętla'), "Film" 1985 (5), s. 4.

24. Krzysztof Teodor Topelitz, Pijaństwo bez nadziei ('Pętla' Marka Hłaski), "Świat" 1958 (5), s. 14-15.

25. Stanisław Janicki, Telefon i zegar, czyli symbole i pseudosymbole (Nad 'Pętlą' Marka Hłaski), "Film" 1958 (6), s. 6.

Paczkę można ściągnąć ---> TUTAJ
Serwer:chomikuj.pl
Wielkość pliku: 49 mb

Jeśli nie macie konta na chomiku - tutaj znajdziecie potrzebny link, dzięki któremu można łatwo się zarejestrować :)


   
 


Korzystajcie do woli :)

niedziela, 30 stycznia 2011

Projekt Ostry Emade - Złodzieje zapalniczek [2010] (recenzja)

"Złodzieje zapalniczek" to jeden z najnowszych projektów hip-hopowych ostatnich miesięcy i druga zarazem płyta sławnego duetu producentów Ostrego (Adama Ostrowskiego) oraz Emade (Piotr Waglewski). Po pierwszej odsłonie, czyli albumie POE "Szum rodzi hałas" z 2005 roku oczekiwania były wielkie. Czy tym razem POE zasługuje na uwagę? Postaram się odpowiedzieć na to pytanie. 
Po raz pierwszy recenzując (bądź raczej starając się zrecenzować) album Ostrego, będę chyba musiał powiedzieć, co tak naprawdę mnie boli. To dla mnie ogromnie trudne, ale być może dorastam do pewnych stwierdzeń, czy też szeroko rozumianej wrażliwości muzycznej i artystycznej (w pojmowaniu dzieła jako całości - czytaj tutaj płyty CD). Zachęcam do przeczytania mojej subiektywnej oceny najnowszego albumu Ostrego i Emade "Złodzieje zapalniczek".



Ostry boi się zestarzeć, ale niestety powoli mu się to udziela. Generalnie zastrzeżenia do albumu mam po kątem idei, samego procesu twórczego a raczej pomysłu na album i jego wykonania. Kiedy na oficjalnym kanale YouTube Asfalt Records pojawiły się wywiady, podczas których Ostry i Emade tłumaczyli się jak powstawał ich nowy krążek, byłem bardzo zaciekawiony, co wkrótce pojawi się na sklepowych półkach. Muszę przyznać, że swoją plastikowością, ale konkretnym przekazem ich poprzedni i pierwszy zarazem album "Projekt Ostry Emade (Szum rodzi hałas)" z 2005 roku zyskał w moich oczach wiele. Był to bodaj pierwszy raz, kiedy to Ostry rymował do cudych bitów. Wyszło to wszystko bardzo przyzwoicie. Trzeba również zauważyć, że "Projekt Ostry Emade" powstał po "Jazzurekcji" (2004 r), która powiedzmy sobie szczerze kończyła erę jazzu w twórczości Adama Ostrowskiego, a przed "7", która była początkiem ery MPC u Ostrego. "POE" była więc dla Adama pewną odskocznią od codziennego bycia producentem i ucieczką w cudze podkłady ze swoim przekazem. To też dowód na dojrzałość tego polskiego rapera.


Jak już mówiłem wiadomość o nowym projekcie duetu producentów (Ostrego i Emade) przyjąłem z wielkim zaciekawieniem. Premiera albumu odbyła się 1 grudnia 2010 roku. Jak już także artykułowałem największy wpływ na moją recepcję samego pomysłu wydania tego albumu miał wywiad na oficjalnym kanale YouTube. Już tłumaczę dlaczego. 

Jak sami twórcy stwierdzili pomysł na album zrodził się na tak zwanym spontanie. Ostry i Emade zagrali razem koncert. Emade przygotował wtedy kilka podkładów a Adam stwierdził, że napisze do tego swoje wersje tekstowe.

"Już w tydzień po koncercie płyta była przez Adama zrobiona. Ja właśnie skończyłem ją miksować" - mówił w wywiadzie na kanale YouTube Asfaltu Emade.


Znany m.in. z produkcji bitów i płyt swojego brata Fisza ("Polepione dźwięki" 1999 oraz "Na wylot" 2001) Emade chwalił w nim Ostrego jako rapera dobrego "technicznie".

"Adam poza tym, że ma fajne teksty, jest kolejnym instrumentem, jakby prowadzącym solowym instrumentem"  - dodał Emade. 

"Adam na dobry, brudny głos, który pasuje do tych zachrypiałych bitów" 

Bardzo zburzyło mnie natomiast zdanie Ostrego, który stwierdził, że nie pamięta (jeszcze) swoich tekstów. Mówił w tym wywiadzie, że powstały one w tak krótkim czasie, że nie pamięta o czym tam rapuje. 

"Płyta powstała w trzy dni, w trakcie prowadzenia samochodu, niektóre teksty w ogóle nie powstały, powstały w kabinie w trakcie nagrywania. Wszystko było nagrywane do szafy, więc tak naprawdę mogę powiedzieć, co mój manager powiedział (wydawca - pierwsza osoba i najbardziej wiarygodny recenzent, który jest mega-krytycznie ustosunkowany do wszystkiego) - "Masakra, zajebiste i świeże" - ale to nie są moje słowa. Nie wiem jak się do nich ustosunkować. Cieszę się, że sobie zapracowałem w te trzy dni, że mnie Marcin docenił".

Ostry mnie trochę zawiódł. O ile bardzo chwaliłem sobie ostatnią jego płytę, która była nagrywana od wielu lat - "Tylko dla dorosłych" (2010) (więcej przeczytacie w mojej recenzji na tym blogu), o tyle tutaj muszę powiedzieć, że Ostry nie podszedł do nagrywania tej płyty zupełnie poważnie. Mnie, jako wieloletniego słuchacza i wiernego kolekcjonera jego płyt, słowa wypowiedziane w tym wywiadzie lekko dotknęły. Płyta nagrana w trzy dni? Czy to ma znaczyć, że została przygotowana ze względów komercyjnych? Żeby zarobić kasę? A może jeszcze i gorzej: Czy została przygotowana po łebkach? Byleby powstała? To podejście lekko niepoważne? Artysta ma prawo do robienia czegokolwiek, ale ja jako słuchający oczekuje, że dobry artysta przykłada się do swojej pracy i czuję, że w efekt końcowy włożył wszystkie swoje siły. Podczas ostatniego albumu "Tylko dla dorosłych" takie odczucia miałem. Po zwiastunie nowego "POE "Złodzieje zapalniczek" niestety nie. Czuję pewien niesmak. Plytę oczywiście kupiłem i poniżej zamieszczam wrażenia po jej dogłębnym wysłuchaniu. 


Bity

Jak sam Emade powiedział: Bity na nowym projekcie "Złodzieje zapalniczek" nawiązują do starszej szkoły robienia bitów. Wszystko oparte jest na samplach, niekiedy bardzo klasycznych, niekiedy nowoczesnych zakrawających o pewną plastikowość utworów. Emade tłumaczył, że przed podejście do nowego "POE" nie miał za wiele styczności z samplowaniem. Przyznał także, że album jest nieco bardziej melodyjny od poprzedniego (przyp. red. POE "Szum rodzi hałas"). Trzeba przyznać, że faktycznie płyta nie jest aż tak bardzo plastikowa, jak jej poprzedniczka, a co za tym idzie jest też bardziej "brudna". Coś w tym jest, bo syntezatory na "Szum rodzi hałas" wydawały się bardzo czyste, niemal klarowne, wszystko podane jak na tacy.

Teksty

Może i sobie przeczę, ale bity pisane na szybko przez Ostrego i tak są świeże. Dotykają znów bardzo aktualnych problemów takich jak polityka, showbiznes czy religia. Jak zawsze usłyszymy nazwiska znanych polskich osobistości, w powiedzmy sobie szczerze, niezbyt miłych okolicznościach językowych. W utworze "Nadzieja" Adam wspomina dość słynną aferę z EPO i Kornelią Marek podczas ostatniej olimpiady. W tym samym numerze słychać nazwisko Agnieszki Chylińskiej, której głos pasuje do techno, co stanowi widoczną aluzję do ostatniej "dyskotekowej twórczości" wokalistki. Ostry nie omija także polskiej szarej rzeczywistości - zarobków.

Na uwagę tekstowo zasluguje moim zdaniem kawałek "Twarz". Wydaje się, że jest bardzo osobisty, taki od serca. Ostry ujawnia po raz kolejny rąbek siebie, mówi o rodzinie, swojej kondycji, znajomych, kolegach.... Twarz to zarazem pewna alegoria.

"Nie odejdę stąd" - to jeden z kawałków promujących płytę. Poznaliśmy go jeszcze przed jej wydaniem. Zapowiadał niezły materiał, choć w moim odczuciu płyta w rzeczywistości okazała się o wiele bogatsza pod kątem muzycznym i poniekąd tekstowym. "Nie odejdę stąd" - to także twórcze credo Ostrego, który po raz kolejny mówi, że nie ma zamiaru uciekać ze sceny "pod byle pretekstem". Zapowiada przecież płytę z Rysiem Peją.

"No kto?" - po raz kolejny Ostry mówi o kobietach, mówi o tym, by zastanowić się zanim wybierzemy sobie żonę.

Wydanie


Płyta, którą kupiłem jest w digipacku. Wydanie solidne, jak zawsze zresztą w Asfalt Shopie. Trochę gruba, nie pasuje do mojego stojaka na płyty, ale jakoś ją tam wcisnąłem :D. W środku dwie płyty: jedna z muzyką i tekstem, druga tylko z muzyką (wersje instrumentalne kawałków).

Podsumowanie:


1. Kolejna dobra płyta Ostrego, zwłaszcza że bardzo klasyczna w bitach i zrobiona przez Emade.
2. Adam zmień podejście do robienia płyt. Wychodzi Ci to, bo jesteś geniuszem, ale niestety tracisz w oczach słuchaczy. 
3. Amen.




Traklista:

01. Wejście
02. Złodzieje zapalniczek
03. Nadzieja
04. Twarz
05. Nie odejdę stąd
06. Ty znasz ten stan
07. Nie szpan a szacunek
08. Szczery do bólu
09. No kto?
10. POE
11. Raj młodocianych bogów 2
12. Wyjście

poniedziałek, 24 stycznia 2011

Moja historia z "Plastic Beach" Gorillaz

Dawno nic nie pisałem, trochę się więc tego nazbierało...Chciałbym na początku podzielić się z Wami moją historią sprzed kilku miesięcy. Dotyczy ona płyty "Plastic Beach" zespołu Gorillaz. Sprawa jest generalnie śmieszka i sporo mnie nauczyła, ale o tym poniżej.

"Długo oczekiwany krążek. W końcu go mam"

Przed oficjalną premierą płyty (a miała się ona ukazać dokładnie 3 marca 2010) album o nazwie "Plastic Beach" pojawił się w Internecie. Wiem, że to wstyd targać muzę z netu, ale wyobraźcie sobie, że byłem tak podekscytowany tym wydawnictwem (powiedzmy szczerze: poprzedni album "Demon Dayz", według mnie, należał do jednego z najlepszych albumów mijającej dekady), że postanowiłem stargać go właśnie z netu. Płytę znalaźliśmy z kumplem gdzieś na torrentach chyba, nieważne. Podpisane "Plastic Beach" więc leciało w głośnikach. Nagrałem na płytę i słuchałem w radiu samochodowym. Wgrałem na ipoda i leciał w głośnikach podczas podróży autobusem. 


"What the f**k is that?!"

Pierwsze wrażenia po przesłuchaniu płyty? Wielki zawód. Kumpel z pracy, który także lubi twórczość Gorillaz - też był zawiedziony. Słuchałem płyty, słuchałem i w końcu się osłuchałem. Płyta zaczęła mi się podobać. 

"Rybka"

Kilka miesięcy później dostałem krążek z jakiejś okazji. Imieniny, urodziny - mało istotne. Przyszedłem do chaty i odstawiłem go na półkę zaraz pod "Demon Days". Jakiś czas później naszło mnie i pomyślałem: "Przesłucham sobie nowych Gorillazów w dobrej jakości". Wkładam płytę, słucham pierwszych kawałków, a tu zupełnie co innego, niż doświadczyłem wcześniej. Rybka. 

"Fake Plastic Beach"

Odpowiedziałem o tym kumplowi. Nie uwierzył. Puściłem mu płytę. Uwierzył. Na początku myśleliśmy, że w Polsce sprzedawane jest inne wydanie tej płyty - okładka ciekna bo JEDYNIE TEKTUROWA!!!! (tak tekturowa!). Pomyślałem więc: "Może mają nas za jakiś inny rynek i sobie jaja zrobili z Polaczków". Kumpel miał jednak całą dyskografię Gorillazów i co się okazało? Ktoś poskładał sobie nowy album "Plastic Beach" ze starych kawałków. Dołożył "Stylo", które wcześniej ukazało się na singlu i skompilował fake album. Skąd pochodziły kawałki? Głównie z albumu "D-Sides", którym był kontynuacją wydawanych (prawdopodobnie w Internecie) kawałków, które nie pojawiały się na płytach Gorillazów, bądź utworów w innych wersjach (remixy). 

"Nowa-stara Plastic Beach"

Jakież wielkie było moje zaskoczenie po tym, jak zacząłem słuchać nowej-starej "Plastic Beach". Wreszcie słyszałem Snoop Dogga, skojarzyłem też, że singiel "Superfast Jellyfish", który leciał w Polskim Radiu "Czwórka" jest tym singlem z tej płyty (dodam, że na tej pierwszej fake 'Plastic Beach" tego kawałka nie było). 

"Morał tej bajki...."

Jaka jest nowa płyta? Tego jeszcze nie wiem. Zostawiłem sobie ją do "dosłuchania". Właśnie zaraz zrobię sobie mały godzinny seansik muzyczny :) Czy mam żal do kogoś o coś? Na pewno nie do tego kogoś, kto zamieścił fake płytę w Internecie. Mogę mieć żal jedynie do siebie. Nabrałem się jak małolat - zamist sprawdzić od razu pochamiłem się na album z netu. W sumie  cała sprawa ma same pozytywy - poznałem głębiej dyskografię Gorillaz no i mam jeszcze kolejną płytę (tym razem tę właściwą "Plastic Beach") do przesłuchania (czytaj poznania). 

Życzę podobnych doświadczeń!
Pozdro!

O.S.T.R. prezentuje nowy singiel z płyty "Jazz, dwa, trzy...." [2011]

Od kilku tygodni sporo słychać o nowej płycie Adama Ostrowskiego "Jazz, dwa, trzy..." [2011]. Po ostatnim krążku Projekt Ostry Emade "Złodzieje zapalniczek" (2xCD + 2xLP) [2010] Ostry wydaje nową płytę solową. Zresztą jak co roku w oklicach lutego. Na oficjalnym koncie YouTube wytwórni Asfalt Records pojawił się już pierwszy i prawdopodobnie jeden z niewielu singli z nadchodzącej plyty "Jazz, dwa, trzy" [2011]. Nazywa się "Abstynent".


Bit bardzo klasyczny. Podzielony na dwie części. W pierwszym mocny verbel i genialny cut jakby z jakiegoś kawałka Czesława Niemena. Druga część bitu także z jakimś znanym cutem. Czekamy na cały album! Z zapowiedzi wynika, że będzie to powrót do klasycznego jazzu Ostrego. Warto przypomnieć, że ostatnia bardzo jazzowa płyta to z pewnością "Jazzurekcja", choć to trochę źle powiedziane - w wielu kawałkach na kolejnych płytach Ostry wraca do swojej jazzowej koncepcji cięcia cutów.

Nokia E52 - mankamenty i dobre strony telefonu. Subiektywnie.

Po kilku miesiącach użytkowania tego telefonu mogę śmiało zacząć wypisywać mankamenty Nokii E52. Opinie, najczęściej zadawane pytania: "Czy warto kupić Nokie E52" mogą zostać rozwiane po przeczytaniu tego posta. Zachęcam zatem do wgłębienia się w temat. 



Na NIE:

1. Zasięg. Mam lipną sieć jeśli chodzi o zasięg. To trzeba przyznać i jeśli ktoś pisze na forum,  że tak nie jest to chętnie zamienię się z nim  na mój model. Antena Nokii E52 umiejscowiona jest na dole telefonu, więc jeśli aparat sobie leży spokojnie - zasięg jest. W miejscach o słabym zasięgu i po schwytaniu go w dwie ręce - zasięg potrafi zniknać. 

Rada: Podczas odbierania telefonu złap go najlepiej dwoma palcami gdzieś w okolicach przycisku od aparatu fotograficznego bądź po prostu zmień sieć na inną. 

2. Kontakaty. Występują liczne problemy z siecią kontaktów. Jeśli masz zdublowane kontakty i pojawiają się zarówno na karcie, jaki i w telefonie, to radzę uporządkować listę. Usunąć kontakty dublujące się - i zostawić jedynie na karcie bądź telefonie. Najlepiej byłoby zostawić w jednym z tych miejsc. Dlaczego? Dlatego, że pojawia się problem i komunika. 

"nie można uzyskać dostępu do kontaktów na karcie SIM". Do dziś nie udało mi się rozkminić w czym problem. Ja po prostu wyłączam i włączam telefon od nowa. 

3. Zamulanie. Symbian ma to do siebie, że lubi zamulić. Podczas włączania szczególnie. Czasem trwa to nawet kilka minut. Niestety.

4. Kalendarz. Nie ma opcji ustawiania szczegółowych przypomnień - przynajmniej ja jeszcze nie znalazłem takich :) W innych nokiach można ustawić np. telefon, spotkanie, urodziny etc. na daną godzinę. W Nokii E52 tego por prostu nie widać. 

5. Aplikacje. Wkurza opcja: cały czas otwartej aplikacji. Jeśli prawidłowo nie wyjedziesz z jakieś aplikacji, to będzie ona cały czas włączona. Później w menu sprawdzasz a tam polowa ikonek z takimi zielonymi kółkami. Czasami to denerwuje. 

6. Rozwiązania ułatwiające życie. Nie ma np. ostatnich adresatów smsa. W innych nokiach można było wysłać do kogoś, komu się wcześniej wysylało wiadomość - tutaj musisz mozolnie wybierać adresata. To wkurza. 

Na TAK

1. Bateria. Jeszcze nigdy nie spotkałem się z taką mocną baterią. Trzyma bardzo długo - do 7 dni, co przy moim trybie pracy - ciągłe rozmowy - daje niesamowity efekt. Najlepsze jest to, że na ostatniej kresce baterii jesteś w stanie gadać i gadać do woli. Czasami nawet 1 dzień! Jeśli masz dwie kreski warto przełączyć na tryb oszcządzania energii - włącz/wyłącz telefon. 

2. Wi-Fi. przydatna rzecz. Przeglądarka chodzi raczej kiepsko i nie można doinstalowywać do niej żadnych wtyczek, ale przy standardowym używaniu obejdzie się bez tego. 

3. Aplikacje. Symbian oferuje wiele ciekawych aplikacji do Nokii E52. Mogą to być zarówno programiki obsługujące znane formatu dokumentów tekstowych tj. doc, czy .pdf ale i inny software. 

4. Dyktafon. Dobra rzecz, jest chyba cyfrowy, bo dźwięk po odpowiednim ustawieniu sprzetu jest niezły. 

5. Słownik T9. Mało, że pamięta to, co mu wpisałem to jeszcze uczy się, których wariantów wyrazu używam najczęściej. Pomimo licznych wad - braku np. bezokoliczników co jest dla mnie zupełnym nieporozumieniem - muszę powiedzieć, że T9 spisuje się dobrze. 

To na razie tyle. Będę pisać, jak coś mi najdzie