REKLAMA

sobota, 27 marca 2010

Zapożyczenia niemieckie w języku polskim


ZAPOŻYCZENIA NIEMIECKIE

Polska i Niemcy są krajami sąsiadującymi ze sobą. Historia obu krajów łączyła się i ciągle łączy. W okresie powstawania samodzielnego państwa polskiego, oddzielały nas od Niemców pogańskie i niechętnie nastawione wpływom niemieckim plemiona Łużyczan i Połabian. Najwcześniejsze zapożyczenia związane są z terminologią kościelną. Nie przedostały się one bezpośrednio z języka niemieckiego, ale droga okrężną – przez Czechy.



Średniowieczne słowa dotyczące spraw kościelnych, które weszły do polszczyzny najdawniej, upodobniły się do wyrazów polskich. Dziś trudno rozpoznać wyrazy tej grupy. Należą do niej m.in. kiermasz czy jarmark:

• pierwszy składa się z wyrazów Kirche (czyli kościół) i Messe (czyli msza),

• drugi zaś z wyrazów Jahr (rok) i Markt (targ).

Z biegiem czasu ich budowa się zatarła, uległy przekształceniu fonetycznemu. Praktycznie te wyrazy są dziś odległe od pierwotnych i możemy uznać je za wyrazy spolszczone.

Innymi zapożyczeniami z czasów najdawniejszych są np.: biskup (Bischof), kielich (Kelch), mnich (Mönch), klejnot (Kleinod), komnata (Kemenate), klasztor (Kloster).



Główny okres zapożyczania z języka niemieckiego przypada na okres XIII-XVI w. Wyludniona Polska po najazdach tatarskich potrzebowała nowych osadników. Z ziem niemieckich przybywają wędrowcy, którzy albo zakładają nowe miasta i wsie, albo już istniejące organizują na nowych zasadach. Wówczas miastom nadaje się już oficjalne statusy prawne. Takie osady otrzymywały samorząd i posługiwały się tzw. prawem magdeburskim. Była z nim związana specjalna terminologia, a przejmowano ją w Polsce praktycznie bez tłumaczenia.

W niektórych zakresach górująca kultura niemiecka otwiera drogę różnym innowacjom zarówno w organizacji życia miejskiego, jak i w urządzeniach technicznych. Gospodarcza i administracyjna przewaga wspiera upowszechnianie się germanizmów zwłaszcza w słownictwie rzemiosła, handlu, prawa i budownictwa.



Najważniejsze zapożyczenia niemieckie z doby staropolskiej dotyczą zatem 6 najważniejszych dziedzin życiowych:

• ORGANIZACJA MIEJSKA: burmistrz, sołtys, wójt, gmina, rada,

• BUDOWNICTWO: ratusz, rynek, bruk, cegła, mur, rura, rynna, rynsztok, folwark, furta, lamus (skład), plac, pręgierz.

• MIESZKANIE (nazwy części domu, sprzętów, naczyń): alkierz, ganek, kuchnia, brotfas (naczynie na chleb), graty, kocioł, łagiew (naczynie na płyny), wanna, zegar.

• ŻYCIE GOSPODARCZE (handel, przemysł, zawody, narządzia pracy, miary): bednarz, ceglarz, celnik, kuśnierz, ludwisarz, mistrz, murarz, płatnerz, rymarz, żołnierz, browar, burgrabia, cech, dyszel, firacyntel (miara), funt (jednostka wagi, a nie waluta!), hebel, kielnia, kilof, listwa, raszpla, szynwaga, śruba.

• SĄDOWNICTWO i OPŁATY: cło, czynsz, fant, frymark (wymienny handel), gierada (wyprawa panieńska), gwałt, mord, hołd, koszt, lichwa, myto, rachować, szarwark (robota pańszczyźniana), weksel, żołd.

• MATERIAŁY (także strój i uzbrojenie): bawełna, barchan, batuch (ręcznik kąpielowy), blacha, fartuch, kiecka, kitel, kołnierz, pUńczocha (sic!), sznur.

• RÓŻNE INNE: bękart, fraucymer (kobiety dworskie), grunt, hetman, kacerz, łotr, taniec, wędrować.



Duże zagęszczenie pożyczek niemieckich zawiera zwłaszcza słownik górniczy: bachmistrz (kierownik żupy solnej), gwarek (górnik), hałda, huta, kierat, sztolnia, sztygar, szyb.



Wraz z średnioniemieckimi zapożyczeniami zadamawia się w języku polskim litera „f”, która do owej pory była nieznana w językach słowiańskich: filar (Pfeiler), figa (Feige), fałsz (Falschheit).



Za czasów Kazimierza Wielkiego (XIV wiek) dochodzą do głosu sprzeciwy przeciw dużemu znaczeniu języka niemieckiego w urzędzie. To samo odczuwa się w kościele. Zalew zapożyczeń kończy się wraz końcem XV wieku. Potem następuje zdecydowane zawężenie, a następnie wycofanie niemczyzny w urzędach, a także w kościołach. Od roku 1537 w kościele Mariackim w Krakowie zaczynają się odbywać nabożeństwa w języku polskim.

Od XVI w. niemczyzna istnieje już tylko nieurzędowo między przybyszami. Ale i oni ulegają spolonizowaniu jak nie wracają do swoich, np. przybierając polskie nazwiska.

Znajomość języka niemieckiego była dość rozpowszechniona. Sprzyjały temu ożywione stosunki handlowe, fakt wyjeżdżania przez młodych szlachciców na studia na uniwersytety niemieckie oraz kontakty z kołami różnowierczymi w dobie reformacji.



W dobie średniopolskiej niektóre germanizmy poddane procesowi fonetycznego przyswojenia wypierały stare i średniowieczne wyrazy polskie. Złagodzone fonetycznie słuchowe wrażenie obcości nieraz mogło udawać rodzimość brzmienia. I tak niemiecki rynek wyparł polski targ, kosztować, smakować, próbować zastąpiło skusić, ukusić, frasunek zastąpił dawne udręczenie, pielgrzym i wędrownik wyparł pątnika i podróżnika, szafarz – włodarza... itp.



Przykłady zapożyczeń żywotnych w czasie doby średniopolskiej i większość do dziś: belka, baron, baszta, bety (pościel), brak (wada), brytfanna, buda, buksztab (czcionka), bunt, bursa, bursztyn, cekhauz, cukier, cyrkiel, cytryna, czynsz, dach, druk, drukarz, drukować, durszlak, fałd, fałszować, fant, fara, farba, fartuch, fest (uciecha), flasza, fortel, fura, furman, futro, garbarz, gatunek, glanc, gmach, grosz, hak, hart, hufiec, klajster, kloc, kram, loch, maszt, materac, mordować, musieć, pancerz, plaster, plądrować, prasa, prasować, rachunek, rama, ratować, reszta, rota, rysować, sala, smak, smalec, stal, stempel, szabla, spichlerz, szpital, sztuka (ilość), sztych, szwagier, szwank, szyba, talerz, tama, trunek, winda, żemła (chleb pszenny).



Drugi intensywny duży okres zapożyczania z języka niemieckiego to okres zaborów. Zjawisko germanizacji języka najbardziej widoczne jest na ziemiach wchodzących do zaboru niemieckiego (szczególnie Śląsk i Wielkopolska – gdzie do dziś mieszkańcy posługują się spolszczonymi germanizmami, którym nie udało się przeniknąć do języka ogólnego, np.: cug, fajerkasa (ubezpieczenie od ognia), rychtyk, tytka, wajcha, fajrant itp.). Poza tym zapożyczenia szerzą szkoły poddane germanizacji, urzędy, wojsko, a także książka czy prasa.



Jeszcze widoczniej nasiliło się zjawisko kalki językowej, czyli bezpośredniego czerpania różnych zwrotów, wyrażeń oraz frazeologizmów przy pomocy dosłownego tłumaczenia. Do dziś używamy wyrażeń: „doszło do...” (niem. es kam zu...), „w międzyczasie“ (niem. in der Zwischenzeit), „tutaj jest pies pogrzebany“ (niem. hier liegt der Hund begraben), „mieć miejsce“ (statthaben), „wyciągnąć wniosek”, „w odpowiedzi na...”, „w posiadaniu pisma” itp. Tendencja do tworzenia kalek objawia się w tworzeniu nibypolskich wyrazów złożonych, np.: parowóz (zamiast lokomotywy), parostatek, czasopismo, miarodajny, odszkodowanie, czasokres, światopogląd, krwioobieg, duszpasterz, rzeczoznawca, językoznawstwo...

Najdotkliwsze skażenie dokonało się w języku i stylu urzędowym – głównie w rozwlekłości form, zawikłaniu i niejasności.

Zlew niemieckich zapożyczeń podczas zaborów sprawił, że starano się temu przeciwstawić. Zwłaszcza, że Polacy nie chcieli zatracić swojej polskości. I tym na przykład tłumaczy się powstanie słowa „dworzec”. Wcześniej w zaborze pruskim dworzec nazywano banhof-em (np. Prus tak pisał w „Lalce”).



Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości – zapożyczenia niemieckie występowały jeszcze podczas II wojny światowej i związane były ze specjalistycznymi nazwami militarnymi. Obecnie z języka niemieckiego niewiele się zapożycza. Na znaczeniu zyskują zapożyczenia z języka angielskiego. Dotyczy to nie tylko struktury zdaniowej, ale i samych słów.



Niekiedy zapożyczenia niemieckie przychodzą do nas z innych języków, jak np. z angielskiego (Hamburger), rosyjskiego (Butterbrot) czy czeskiego (kamrat - od niem. Kamerad).



Język niemiecki nigdy nie był lubiany ani szanowany. Uważano go za niezdatny do wyrażania subtelnych treści (zresztą tak jest do dziś), niemiły dla ucha. Wpływy niemczyzny nigdy nie miały znamion mody językowej, takiej jak czeska, włoska, łacińska czy francuska. Były one wywołane względami praktycznymi. Zasięg używania był szerszy zwłaszcza w mowie potocznej miast i miasteczek. Polskie słownictwo posiada dziś największą liczbę niemieckich zapożyczeń spośród wszystkich większych języków w Europie.

1 komentarz:

Zbyszek Gozdecki pisze...

Dziękuję bardzo za ten tekst, tego właśnie szukałem.

Zbyszek Gozdecki