REKLAMA

sobota, 27 marca 2010

Najstarsze zapożyczenia angielskie w jężyku polskim

Elżbieta Mańczak-Wohlfeld


NAJSTARSZE  ZAPOŹYCZENIA  ANGIELSKIE  W  POLSZCZYŻNIE



            (...) należy zacząć od zreferowania artykułu F. Pepłowskiego (W sprawie budżetu, JP XXXVII, 1957), który dotyczy wyrazu budżet. Otóż jakkolwiek wyraz ten nie został uwzględniony w słowniku Lindego, F. Pepłowski datuje pierwsze użycie tego wyrazu na r. 1792, o czym świadczy cytat z Gazety Narodowej i Obcej: "Pitt przyniesie za tydzień budget, czyli stan ogólny wydatków państwa". Jak widać, wyraz ten został napisany kursywą zgodnie z wymogami pisowni angielskiej, a ponadto został podany odpowiednik polski. Pierwsze użycie omawianego wyrazu odnosi się do stosunków angielskich, co jest cechą charakterystyczną dla pierwszego stadium przyswajania zapożyczeń, podobnie jak obca pisownia. Jednak już w cytacie pochodzącym z r. 1807 wyraz budżet (w dalszym ciągu pisany z angielska) dotyczy stosunków polskich (...).
            Dalej F. Pepłowski zwraca uwagę na to, że Linde pomija jeszcze inny wyraz angielski zaświadczony z końcem XVIII w., a mianowicie bill. F. Pepłowski tłumaczy to tym, że Linde świadomie starał się pomijać wyrazy obce, znajdujemy bowiem u Lindego cytaty z Gazety Narodowej i Obcej, z czego wynika, że pominięcie budżetu nie jest przeoczeniem.s.27

            Jest rzeczą oczywistą, że związki Polski z Anglią były bez porównania luźniejsze od więzów łączących nas z krajami ościennymi czy też z Francją lub Włochami. Pod względem politycznym kontakty te były uzależnione od interesów sprzymierzeńców. Natomiast do nawiązywania kontaktów kulturalnych przyczyniali się posłowie wyjeżdżający w misjach dyplomatycznych jak również Polacy udający się do Anglii na studia. Ci ostatni jeździli począwszy od XV w. (jakkolwiek niejaki Tomasz z Krakowa był tam już w XIV w.), ale ilość osób wyjeżdżających do Anglii wzrosła dopiero w drugiej połowie XVI w. Z drugiej strony od XVI w. uchodźcy katoliccy (głównie Szkoci) zaczęli się osiedlać w Polsce; również w tym okresie zaczęły się pojawiać trupy aktorskie, a także przedstawiciele innych zawodów z Anglii. W XVIII w. zaczyna się ożywiać handel z Anglią przez Gdańsk (w 1706 r. został zawarty traktat handlowy między Anglią a Gdańskiem), a ponadto Czartoryscy zaczynają się opowiadać za nawiązaniem stosunków politycznych z Anglią. Po r. 1759 powstaje stronnictwo angielskie ze Stanisławem Augustem Poniatowskim i A. Czartoryskim na czele. W okresie przedrozbiorowym przedłożono na sejmie projekt przebudowy rządu i parlamentu na wzór angielski. Po utracie niepodległości liczono na poparcie Anglii, jednak nadzieje te rychło okazały się złudne.
            Aby odpowiedzieć na pytanie, jakie wyrazy stanowią najstarszą warstwę zapożyczeń angielskich w polszczyźnie, przejrzałam I wydanie słownika Lindego. Oto wykaz wyrazów wraz z podanym przez Lindego znaczeniem oraz, o ile istnieją, cytatami:
            FOKSAL zabawa wieczorna ogrodowa. Komedyj, redut, pikników, foksalów nigdy nie opuszczali (...).
            GALON miara do trunków, mniejsza od garnca, na które kupcy porter i piwo angielskie rachują.
            KLUB towarzystwa, der Klub (...).
            KWAKIER należący do wyznania przez Jerzego Foxa ustanowionego. W rodz. żeńskim kwakierka, np. żony ich ubierają się jak kwakierki (...).
            PIKIER ros.truchacz, ein Rosstäuscher. Kupiłem konia tego od pierwszego w Anglii pikiera (...).
            PIKNIK uczta spółkowa, na którą się spólnie składają. (...)
            PONCZ, PUNCZ trunek mocny z araku, cytryny etc. uwarzony. Z araku zrobił napój, poncz nazwany (...).
            RUM wyskok z soku trzciny cukrowej, destylowany (...).
            Ponadto należy dodać wyraz porter, który jakkolwiek nie posiada odrębnego hasła, występuje w definicji innego angielskiego wyrazu (galon).
            Oprócz tego Linde wymienia dwa inne wyrazy jako rzekomo pochodzące z angielskiego, a mianowicie mops i szal. Wiadomo jednak, że mops jest pochodzenia niemieckiego (dniem. mops), a szal, pochodzące od perskiego sal, przedostało się do polszczyzny przez język francuski.
            W końcu należy zwrócić uwagę na nazwy geograficzne związane z Brytanią, które jednak pochodzą nie wprost od form angielskich, ale od form zlatynizowanych: Anglia ≤ łac. Anglia, Brytania Britannia, Londyn Londinium, Szkocja Scotia. Wyjątek stanowi nazwa Tamizy, która się wywodzi nie od łac. Tamesa (zaświadczonego u Tacyta) ani nie od Tamesis (zapisanego przez Cezara), ale od franc. Tamise. Nawiasem mówiąc, nazwy te (z wyjątkiem Tamizy) figurują już w XVI-wiecznym słowniku Mączyńskiego. (...)
            Pomijając nazwy geograficzne, łatwo obliczyć, że do przełomu w. XVIII i XIX znanych było jedenaście wyrazów pochodzenia angielskiego; dziewięć z nich zaświadczonych u Lindego, a dwa odkryte przez F. Pepłowskiego. (...) Jakkolwiek wszystkie cytaty zawierające wyżej wymienione wyrazy pochodzą z końca XVIII w., wydaje się, że większość omawianych wyrazów została wprowadzona do języka polskiego nieco wcześniej. Świadczyłaby o tym ich spolszczona pisownia. (...)
            Wszystkie XVIII-wieczne wyrazy angielskie są rzeczownikami, co jest zgodne
z powszechną tendencją do zapożyczania głównie rzeczowników. Wszystkie rzeczowniki są rodzaju męskiego, co zaznacza Linde przy większości omawianych haseł.s.28-30

            Przechodząc do analizy semantycznej, przytoczymy rozróżnienie trzech typów zmian znaczeniowych, jakie zachodzą przy procesie zapożyczania: zwężenie, poszerzenie
i przeniesienie. Żadne z zapożyczeń nie doznało poszerzenia znaczenia, natomiast zwężenie znaczenia zaszło w trzech słowach: klub, budget i bill, podczas gdy w pozostałych wyrazach miało miejsce przeniesienie znaczenia. Na uwagę zasługuje foksal, który to wyraz pochodzi od nazwy londyńskiego przedmieścia Vauxhall, będącego dawnym miejscem zabaw. Według Lindego foksal oznacza zabawę wieczorną. Skądinąd wiadomo, że Foksal było nazwą ogrodu
w Warszawie, w którym za czasów Stanisława Augusta odbywały się zabawy. Oznaczałoby to dostosowanie znaczenia wyrazu angielskiego do realiów polskich. Później znaczenie tego wyrazu uległo dalszej ewolucji, a mianowicie pod wpływem rosyjskim wyraz ten zaczął oznaczać dworzec kolejowy. Wreszcie do dziś słowo to przetrwało jako nazwa jednej z warszawskich ulic.
            Omówione wyrazy dotyczą najstarszej warstwy zapożyczeń angielskich w polszczyźnie
z przełomu w. XVIII i XIX. Warto zaznaczyć, że liczba wyrazów zapożyczonych z języka angielskiego znacznie wzrosła w pierwszej połowie XIX w., o czym pisze B. Walczak w swoim artykule (The earliest borrowings from English into Polish, Studia Anglica Posnaniensia XVI, 1983).s. 30-31

Elżbieta Mańczak-Wohlfeld, Najstarsze zapożyczenia angielskie w polszczyźnie, Język Polski 67, 1987.

Zapożyczenia francuskie w języku polskim

Zapożyczenia francuskie:


Podział zapożyczeń na:

 --> GALICYZMY – zapożyczenia z języka francuskiego bez przekształceń

np. à propos – przy sposobności, w związku z tematem (coś powiedzieć)

bon ton – dobry ton

en face – z przodu

femme fatale – kobieta fatalna

va banque – na całość

vis-à-vis – naprzeciwko

déjà vu – już widziany, złudzenie, że widziało się pewien obraz już wcześniej

--> KALKI JĘZYKOWE – wyrazy lub wyrażenia utworzone za pomocą rodzimych elementów języka wg. wzoru semantycznego języka obcego (Encyklopedia Językoznawstwa Ogolnego)

a) dosłowne np. półświatek - demimande= demi (pół)+ mande(świat);

peruka - perruque

b) zapożyczenia znaczeniowe np. aktualny (obecny, teraźniejszy)

formacja (wykształcenie)

c) związki frazeologiczne – np. gwóźdź sezonu – clou de la saison

krzyk mody – cri de la mode

punkt widzenia –paint de vue

--> ZAPOŻYCZENIA LEKSYKALNE – wyrazy mające zarówno fonetykę zgodną z wymogami języka zapożyczającego(j.pol.), jak i podlegającego jego systemowi fleksyjnemu

np. adresse – adres

toilette – toaleta

perfum – perfumy

châle - szal

fauteuil – fotel



HISTORIA 


Początek galicyzmów przypada na dobę średniopolską, a największe nasilenie na dobę nowopolską. Sprzyjały temu takie okoliczności jak:

-wybór Henryka Walezego na króla Polski

-rosnące znaczenie polityczne Francji w Europie, Europie zwłaszcza przodująca rola francuskiej kultury, literatury i sztuki

-profrancuska polityka Władysława IV i Jana III Sobieskiego

-panowanie saskiej (lecz przesiąkniętej kulturą francuską) dynastii Wettynów

- i wreszcie moda francuska zalewająca całą Europę, która – za czasów St. Augusta – opanowuje Warszawę i dwory magnackie.

Jeśli chodzi o źródło leksykograficzne dla polszczyzny epoki odrodzenia to jest to „Słownik” Lindego, który odnotowuje ponad 800 wyrazów zapożyczonych z francuskiego, które pochodzą albo z komedii doby stanisławowskiej, albo z mowy potocznej (w wyższej sferze). Galicyzmy nie funkcjonowały raczej w literaturze, gdyż przeciwdziałała temu ówczesna polityka językowa.

Sytuacja zmieniła się w pierwszej połowie XIX wieku. Moda francuska, zataczając coraz szersze kręgi, zaczynała wtedy docierać na szlachecką, sarmacką do tej pory prowincję. Także romantyczna koncepcja języka artystycznego przyniosła odrzucenie klasycystycznych ograniczeń w tej dziedzinie – zapożyczenia zaczęły funkcjonować w literaturze. Doszły również nowe okoliczności historyczne: wojny napoleońskie i udział w nich Legionów Dąbrowskiego, Księstwo Warszawskie oparte na ustrojach, prawach i administracyjnych wzorach francuskich oraz (albo przede wszystkim) Wielka Emigracja. Także trudno się dziwić, że w takich warunkach wpływ języka francuskiego okazał się najsilniejszym ze wszystkich wpływów językowych oddziałujących na polszczyznę w XIX w.





Dziedziny zapożyczeń francuskich XVII-XIXw.




dziedziny

XVII-XVIII



XIX


Życie dworskie

Dama

Fryzyjer

Gorset

Awans

Awantura

Kaprys

Biżuteria

Parasol


Język sztuki



Afisz

Balkon

Bilet


Wojsko

Awangarda (straż przednia)

Batalija(bitwa)

Amunicja

Kariera


Kuchnia

Furaż (żywność)

Sos

Szampan


Zasadniczym momentem przełomowym wpływów francuskich była II wojna światowa i przemiany społeczne z nią związane. Powojenne przeobrażenia odsunęły od wpływu na życie zbiorowe warstwy i grupy społeczne najbardziej związane z tradycją językową – francuską, a wysunęły na czoło życia społecznego i kulturalnego klasy, którym ta tradycja była całkowicie obca. Toteż znajomość francuskiego zaczęła w Polsce powojennej szybko maleć i maleje do dzisiejszego dnia. Wiadomym objawem tego stanu rzeczy są liczne błędy w posługiwaniu się od dawna przyjętymi francuskimi wyrazami i wyrażeniami.


Przykłady powojennych zapożyczeń leksykalnych leksykalnych języka francuskiego (liczba sięga 220):

-atrapa (attrape )– imitacja przedmiotu lub puste opakowanie jako reklama

- bagietka (baguette)- bardzo długa i wąska bułka

- butik (boutique) – sklep prywatny

- klimatyzacja (climatisation)

-makabra (macabre)

-paragon (paragon)

-totalitarny (totalitaire)

Występują także wyrazy, które pochodzą od nazw własnych:

-bardotka (Bardot)

- gilotyna (Monsieur Guillotin – był rzecznikiem humanitarnego traktowania skazańców, niefortunnie od jego nazwiska powstało może szybkie, ale jednak narzędzie do obcinania głów)

-wersalka (Versailles)

Najnowsze zapożyczenia francuskie różnią się pewnymi cechami od dawniejszych. Najważniejsze z nich to:

1) Pod względem znaczeniowym dawniejsze Galicyzmy były związane z życiem dworskim, później salonowym. Nowsze dotyczą wszystkich dziedzin życia.

2) Pod względem formalnym najnowsze Galicyzmy odznaczają się relatywnie niższym od dawniejszym stopniem asymilacji fonetycznej i morfologicznej.

3) Przyczyny zapożyczeń francuskich – dziś dominują obiektywne potrzeby nominatywne i ekspresywne współczesnej polszczyzny, kiedyś z kolei głównym czynnikiem była moda francuska.


Podsumowanie 

Zapożyczenia francuskie odgrywają istotną rolę w czynnym zasobie leksykalnym współczesnej polszczyzny. Sytuują się na drugim miejscu po angielskich wśród powojennych zapożyczeń właściwych.

Największa ilość zapożyczeń francuskich występuje w komunikatach prasowych i publicystyce.(Możemy tu znaleźć Galicyzmy modne, lansowane przez środki przekazu informacji, np. awans, awaria, kampania, rezerwa) Najmniej jest ich w tekstach popularnonaukowych i dramatach.

Zapożyczenia niemieckie w języku polskim


ZAPOŻYCZENIA NIEMIECKIE

Polska i Niemcy są krajami sąsiadującymi ze sobą. Historia obu krajów łączyła się i ciągle łączy. W okresie powstawania samodzielnego państwa polskiego, oddzielały nas od Niemców pogańskie i niechętnie nastawione wpływom niemieckim plemiona Łużyczan i Połabian. Najwcześniejsze zapożyczenia związane są z terminologią kościelną. Nie przedostały się one bezpośrednio z języka niemieckiego, ale droga okrężną – przez Czechy.



Średniowieczne słowa dotyczące spraw kościelnych, które weszły do polszczyzny najdawniej, upodobniły się do wyrazów polskich. Dziś trudno rozpoznać wyrazy tej grupy. Należą do niej m.in. kiermasz czy jarmark:

• pierwszy składa się z wyrazów Kirche (czyli kościół) i Messe (czyli msza),

• drugi zaś z wyrazów Jahr (rok) i Markt (targ).

Z biegiem czasu ich budowa się zatarła, uległy przekształceniu fonetycznemu. Praktycznie te wyrazy są dziś odległe od pierwotnych i możemy uznać je za wyrazy spolszczone.

Innymi zapożyczeniami z czasów najdawniejszych są np.: biskup (Bischof), kielich (Kelch), mnich (Mönch), klejnot (Kleinod), komnata (Kemenate), klasztor (Kloster).



Główny okres zapożyczania z języka niemieckiego przypada na okres XIII-XVI w. Wyludniona Polska po najazdach tatarskich potrzebowała nowych osadników. Z ziem niemieckich przybywają wędrowcy, którzy albo zakładają nowe miasta i wsie, albo już istniejące organizują na nowych zasadach. Wówczas miastom nadaje się już oficjalne statusy prawne. Takie osady otrzymywały samorząd i posługiwały się tzw. prawem magdeburskim. Była z nim związana specjalna terminologia, a przejmowano ją w Polsce praktycznie bez tłumaczenia.

W niektórych zakresach górująca kultura niemiecka otwiera drogę różnym innowacjom zarówno w organizacji życia miejskiego, jak i w urządzeniach technicznych. Gospodarcza i administracyjna przewaga wspiera upowszechnianie się germanizmów zwłaszcza w słownictwie rzemiosła, handlu, prawa i budownictwa.



Najważniejsze zapożyczenia niemieckie z doby staropolskiej dotyczą zatem 6 najważniejszych dziedzin życiowych:

• ORGANIZACJA MIEJSKA: burmistrz, sołtys, wójt, gmina, rada,

• BUDOWNICTWO: ratusz, rynek, bruk, cegła, mur, rura, rynna, rynsztok, folwark, furta, lamus (skład), plac, pręgierz.

• MIESZKANIE (nazwy części domu, sprzętów, naczyń): alkierz, ganek, kuchnia, brotfas (naczynie na chleb), graty, kocioł, łagiew (naczynie na płyny), wanna, zegar.

• ŻYCIE GOSPODARCZE (handel, przemysł, zawody, narządzia pracy, miary): bednarz, ceglarz, celnik, kuśnierz, ludwisarz, mistrz, murarz, płatnerz, rymarz, żołnierz, browar, burgrabia, cech, dyszel, firacyntel (miara), funt (jednostka wagi, a nie waluta!), hebel, kielnia, kilof, listwa, raszpla, szynwaga, śruba.

• SĄDOWNICTWO i OPŁATY: cło, czynsz, fant, frymark (wymienny handel), gierada (wyprawa panieńska), gwałt, mord, hołd, koszt, lichwa, myto, rachować, szarwark (robota pańszczyźniana), weksel, żołd.

• MATERIAŁY (także strój i uzbrojenie): bawełna, barchan, batuch (ręcznik kąpielowy), blacha, fartuch, kiecka, kitel, kołnierz, pUńczocha (sic!), sznur.

• RÓŻNE INNE: bękart, fraucymer (kobiety dworskie), grunt, hetman, kacerz, łotr, taniec, wędrować.



Duże zagęszczenie pożyczek niemieckich zawiera zwłaszcza słownik górniczy: bachmistrz (kierownik żupy solnej), gwarek (górnik), hałda, huta, kierat, sztolnia, sztygar, szyb.



Wraz z średnioniemieckimi zapożyczeniami zadamawia się w języku polskim litera „f”, która do owej pory była nieznana w językach słowiańskich: filar (Pfeiler), figa (Feige), fałsz (Falschheit).



Za czasów Kazimierza Wielkiego (XIV wiek) dochodzą do głosu sprzeciwy przeciw dużemu znaczeniu języka niemieckiego w urzędzie. To samo odczuwa się w kościele. Zalew zapożyczeń kończy się wraz końcem XV wieku. Potem następuje zdecydowane zawężenie, a następnie wycofanie niemczyzny w urzędach, a także w kościołach. Od roku 1537 w kościele Mariackim w Krakowie zaczynają się odbywać nabożeństwa w języku polskim.

Od XVI w. niemczyzna istnieje już tylko nieurzędowo między przybyszami. Ale i oni ulegają spolonizowaniu jak nie wracają do swoich, np. przybierając polskie nazwiska.

Znajomość języka niemieckiego była dość rozpowszechniona. Sprzyjały temu ożywione stosunki handlowe, fakt wyjeżdżania przez młodych szlachciców na studia na uniwersytety niemieckie oraz kontakty z kołami różnowierczymi w dobie reformacji.



W dobie średniopolskiej niektóre germanizmy poddane procesowi fonetycznego przyswojenia wypierały stare i średniowieczne wyrazy polskie. Złagodzone fonetycznie słuchowe wrażenie obcości nieraz mogło udawać rodzimość brzmienia. I tak niemiecki rynek wyparł polski targ, kosztować, smakować, próbować zastąpiło skusić, ukusić, frasunek zastąpił dawne udręczenie, pielgrzym i wędrownik wyparł pątnika i podróżnika, szafarz – włodarza... itp.



Przykłady zapożyczeń żywotnych w czasie doby średniopolskiej i większość do dziś: belka, baron, baszta, bety (pościel), brak (wada), brytfanna, buda, buksztab (czcionka), bunt, bursa, bursztyn, cekhauz, cukier, cyrkiel, cytryna, czynsz, dach, druk, drukarz, drukować, durszlak, fałd, fałszować, fant, fara, farba, fartuch, fest (uciecha), flasza, fortel, fura, furman, futro, garbarz, gatunek, glanc, gmach, grosz, hak, hart, hufiec, klajster, kloc, kram, loch, maszt, materac, mordować, musieć, pancerz, plaster, plądrować, prasa, prasować, rachunek, rama, ratować, reszta, rota, rysować, sala, smak, smalec, stal, stempel, szabla, spichlerz, szpital, sztuka (ilość), sztych, szwagier, szwank, szyba, talerz, tama, trunek, winda, żemła (chleb pszenny).



Drugi intensywny duży okres zapożyczania z języka niemieckiego to okres zaborów. Zjawisko germanizacji języka najbardziej widoczne jest na ziemiach wchodzących do zaboru niemieckiego (szczególnie Śląsk i Wielkopolska – gdzie do dziś mieszkańcy posługują się spolszczonymi germanizmami, którym nie udało się przeniknąć do języka ogólnego, np.: cug, fajerkasa (ubezpieczenie od ognia), rychtyk, tytka, wajcha, fajrant itp.). Poza tym zapożyczenia szerzą szkoły poddane germanizacji, urzędy, wojsko, a także książka czy prasa.



Jeszcze widoczniej nasiliło się zjawisko kalki językowej, czyli bezpośredniego czerpania różnych zwrotów, wyrażeń oraz frazeologizmów przy pomocy dosłownego tłumaczenia. Do dziś używamy wyrażeń: „doszło do...” (niem. es kam zu...), „w międzyczasie“ (niem. in der Zwischenzeit), „tutaj jest pies pogrzebany“ (niem. hier liegt der Hund begraben), „mieć miejsce“ (statthaben), „wyciągnąć wniosek”, „w odpowiedzi na...”, „w posiadaniu pisma” itp. Tendencja do tworzenia kalek objawia się w tworzeniu nibypolskich wyrazów złożonych, np.: parowóz (zamiast lokomotywy), parostatek, czasopismo, miarodajny, odszkodowanie, czasokres, światopogląd, krwioobieg, duszpasterz, rzeczoznawca, językoznawstwo...

Najdotkliwsze skażenie dokonało się w języku i stylu urzędowym – głównie w rozwlekłości form, zawikłaniu i niejasności.

Zlew niemieckich zapożyczeń podczas zaborów sprawił, że starano się temu przeciwstawić. Zwłaszcza, że Polacy nie chcieli zatracić swojej polskości. I tym na przykład tłumaczy się powstanie słowa „dworzec”. Wcześniej w zaborze pruskim dworzec nazywano banhof-em (np. Prus tak pisał w „Lalce”).



Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości – zapożyczenia niemieckie występowały jeszcze podczas II wojny światowej i związane były ze specjalistycznymi nazwami militarnymi. Obecnie z języka niemieckiego niewiele się zapożycza. Na znaczeniu zyskują zapożyczenia z języka angielskiego. Dotyczy to nie tylko struktury zdaniowej, ale i samych słów.



Niekiedy zapożyczenia niemieckie przychodzą do nas z innych języków, jak np. z angielskiego (Hamburger), rosyjskiego (Butterbrot) czy czeskiego (kamrat - od niem. Kamerad).



Język niemiecki nigdy nie był lubiany ani szanowany. Uważano go za niezdatny do wyrażania subtelnych treści (zresztą tak jest do dziś), niemiły dla ucha. Wpływy niemczyzny nigdy nie miały znamion mody językowej, takiej jak czeska, włoska, łacińska czy francuska. Były one wywołane względami praktycznymi. Zasięg używania był szerszy zwłaszcza w mowie potocznej miast i miasteczek. Polskie słownictwo posiada dziś największą liczbę niemieckich zapożyczeń spośród wszystkich większych języków w Europie.

Zapożyczenia angielskie w języku polskim


ZAPOŻYCZENIA ANGIELSKIE 

Klasyfikacja zapożyczeń:

Zapożyczenia możemy podzielić na trzy grupy: 

właściwe - mamy z nimi do czynienia wówczas, gdy z obcego języka przejmujemy zarówno formę, jak i treść wyrazu (mogą one ulec nieznacznym zmianom). Zaliczamy do nich wszelkiego rodzaju internacjonalizmy (wyrazy istniejące w wielu językach w zbliżonej formie, oznaczające tą samą rzecz lub ideę, np. radio, video, telefon etc.), cytaty i pożyczki terminologiczne. W ich obrębie możemy także wyróżnić: 
pożyczki ustne (np. plac - Platzt, bruk - Brucke) 
pożyczki graficzne (np. laser, detergent) 

semantyczne (znaczeniowe) - kiedy do wyrazu rodzimego lub przyswojonego przypisujemy znaczenie z innego języka - od wyrazu, który w tym drugim języku brzmi podobnie. Wóczas zapożyczeniu ulega tylko nowa treść wyrazu. Zazwyczaj odbywa się to według następującego mechanizmu:
Wyraz A ma w języku I znaczenie "x". Jest on podobny formalnie do wyrazu A' w języku II, który ma dwa znaczenia: "x" i "y". Ta wspólnota lub podobieństwo formy oraz fakt używania tych wyrazów w podobnych sytuacjach powoduje, iż wyraz A w języku I zaczyna nabierać znaczenia "y", charakterystycznego wcześniej tylko dla wyrazu B w języku II (patrz schemat).
Na przykład, w języku rosyjskim występuje słowo "obespieczit", podobne formalnie do polskiego słowa "zabezpieczyć" j mające dwa znaczenia: "uczynić bezpiecznym" oraz "sprawić, żeby miał". W języku polskim słowo "zabezpieczyć" ma tylko jedno znaczenie: "uczynić bezpiecznym". Pod wpływem języka rosyjskiego wyraz ten nabrał z czasem drugiego znaczenia: "sprawić, żeby miał".
Zapożyczenia semantyczne pojawiają się na ogół, gdy osoby tłumaczące obcojęzyczne teksty nie zwracają uwagi na to, iż podobieństwo formalne wyrazów nie zawsze idzie w parze z podobieństwem znaczeniowym. Z czasem nowe znaczenie upowszechnia się. 

kalki językowe - są to takie zapożyczenia,w których obca pozostaje forma i struktura, zaś "materiał językowy" jest rodzimy. Bardzo dobrym przykładem jest wyraz "nastolatek", którego cząstki składowe zostały dosłownie przetłumaczone z języka angielskiego ("teen" - nasto, "ager" - latek). Skalkowany wyraz był bardzo udany i upowszechnił się. 

Do kalek językowych możemy także zaliczyć słowa, których czątki przetłumaczono z języka niemieckiego: listonosz (Briefträger, czasopismo (Zeitschrift), ogniotrwały (feuerfest). 

Zdarzają się także słowa, których kalkowanie zatrzymało się w połowie - przetłumaczono jedną cześć wyrazu, pozostawiając drugą w formie obcej (czasem po drobnych modyfikacjach). Takimi półkalkami (hybrydami) są np. wyrazy "burmistrz" (Bürgermeister), "pióropusz" (Federbusch, bawełna (Baumwolle). 
Historia angielskich wpływów językowych w polszczyźnie 

Obecność wpływów angielskich w polszczyźnie stwierdza się na podstawie analiz dawnych słowników oraz tezaurusów. Pierwsze wpływy z tego języka odnotowuje się w XIX wieku. Upamiętnia je Adam Mickiewicz w "Panu Tadeuszu" w postaci Hrabiego, który ubiera się w stylu angielskim, a jego towarzysze, przebrani za dżokejów, towarzyszą mu w przejażdżkach konnych. 

Pierwsze słowo pochodzenia angielskiego odnotowuje tezaurus polsko-łacińsko-grecki z 1632 r. - jest to wyraz "brytan" w znaczeniu "wielki pies". Na przełomie XVIII i XIX w. pojawia się rzeczownik "budget" (budżet). 

W latach 1807-1814, w sześciotomowym "Słowniku Języka Polskiego" Samuela Lindego odnotowano kilkanaście anglicyzmów, wśród nich między innymi: flanela, frak, klub, rum, porter. 

W ciągu XIX wieku, na skutek powstania Imperium Brytyjskiego oraz dynamicznego rozwoju Stanów Zjednoczonych, szerzy się ogólnoeuropejski trend do wprowadzania anglicyzmów do różnych języków, w tym także do polszczyzny. Na przełomie XIX i XX wieku słowniki (wśród nich słownik autorstwa Michała Amszejewicza, czy słownik wileński). Odnotowują one zapożyczenia w dziedzinach życia społecznego, ekonomicznego, nazw kulinarnych, terminów sportowych i technicznych. 

Także w XX wieku angielszczyzna wywiera silny wpływ na rozmaite języki. Słownik warszawski, wydawany w latach 1900-1923, odnotowuje już 250 anglicyzmów (przy czym słowniki z przełomu wieków odnotowywały 100-180 takich słów). Najwięcej pojawia się w dziedzinie sportu, kuchni, transportu oraz realiów amerykańskich. 

W ciągu XX wieku liczba anglicyzmów w polszczyźnie wzrasta gwałtownie. O ile praca Heleny Koniecznej z połowy lat 30. wyszczególnia ok. 500 zapożyczeń, o tyle praca Elżbiety Mańczak-Wohlfeld rejestruje już 1600. Oprócz tego, autorka dzieli je na 45 pól znaczeniowych, z których najliczniejsze to: sport, człowiek, muzyka i technika. 

Nie jest zatem prawdą, jakoby proces zapożyczania słów z języka angielskiego zaczął się w XX wieku. Należy pamiętać także, iż są to w większości zapożyczenia konieczne, tym samym są one w pełni akceptowane pod kątem poprawności językowej. 
Przykłady zapożyczeń w różnych dziedzinach życia 

Z powyższego wywodu wynika, iż zapożyczenia z języka angielskiego są dziś wszechobecne w polszczyźnie. 

W artykule pt. "Z angielszczyzną za pan brat" Sylwia Dekiert przytacza wiele przykładów anglicyzmów, których użycie nie zawsze jest uzasadnione. Pierwsze zdanie tekstu jest żywcem wyjęte z języka młodzieżowego: 

Spotkajmy się w pubie, zagramy partyjkę w darta, pogramy w Małysza na kompie, a jak nam sie znudzi, pójdziemy na jakieś małe party do Night Clubu. U mnie cienko z cashem, a dziś wjazd za śmieszne price'y. Przyjadę na desce, bo nie mam już fuela w baku. 

Autorka wyraża ubolewanie, iż na ulicach, witrynach sklepowych, reklamach jest coraz więcej tekstów obcojęzycznych, przede wszystkim angielskich, a coraz mniej polskich, zrozumiałych. Konsekwencją tego może być drastyczne zubożenie naszego języka. 

Ważnym źródłem zapożyczeń są środki masowego przekazu, a przede wszystkim reklamy. 

Zapożyczenia często są używane w żargonach różnych środowisk specjalistycznych. 

W środowiskach motoryzacyjnych, zwłaszcza warsztatach i na giełdach samochodowych często używa się terminów, które dla osób z zewnątrz są niezrozumiałe. Np. podnośniki szyb - hebery; światła - lajty, pełne wyposażenie - full wypas. 

Ciekawe zwroty możemy także usłyszeć w języku warszawskich korporacji. W Multikinie bileter nazywany jest uszerem, a kasa to box w formie mnogiej i spolszczonej ("idź na boksy"). Zaś w przeglądanie ofert w firmach rekrutacyjnych to skrining cefałek. 

Inną dziedziną, gdzie zapożyczenia są istotną częścią języka jest informatyka. Samo słowo "informatyka" wywodzi się z języka francuskiego i jest zlepkiem słów "information" (informacja) i "automatique" (automatyka). Zasób słów w tej dziedzinie szybko i na bieżąco poszerza się wraz z jej rozwojem. 
Między barbaryzmem a zapożyczeniem 

Powyższe przykłady to niewielki ułamek wszystkich aspektów i dziedzin życia, w któych możemy dostrzec wpływy zapożyczeń angielskich. W miarę upływu czasu będzie ich jeszcze przybywać. Należy jednak uświadomić sobie, że nie każde obce słowo w polszczyźnie zasługuje na miano zapożyczenia, a tym samym jego użycie jest dopuszczalne i uzasadnione. Wyrazy obce, które mimo posiadania swoich rodzimych odpowiedników są w użyciu nazywamy barbaryzmami. W przeciwieństwie do zapożyczeń, nie poddają się one modyfikacjom (przyswojeniu); stanowią synonimy rodzimych wyrazów. Barbaryzmy są słowami niepożądanymi, często utrudniają, a wręcz uniemożliwiają odbiór treści osobom, które nie znają języków obcych. 

Przykładem może być fragment humoreski Zenona Wiktorczyka pt. "Weekend party": 

Zostałem zaproszony na weekend-party do przyjaciół w hrabstwie Serock (...) nad Bugo-Narew-river.
Od początku było very nice. (...) Słynny idol big-beatu zjechał jednośladową hondą z dwukrotną miss strip-teasu ekskluzywnego. Obydwoje w blue-dżinsach (...) i w koszulkach (..) z napisami na piersiach: u niej "Both for my boss", u niego "For every girl" (...).
Wieczorem odbył się wystawny dinner w living-roomie. (...) Na pieczyste był porc z kapustą i pieczonymi potatoes. (...) Słuchaliśmy long-playów (...) a potem hitów top-twenty. (...)
W każdym razie było very nice indeed. 

O ile słowa takie jak striptease, dżinsy, hit zadomowiły się już w naszym języku i są powszechnie używane, o tyle użycie obcych odpowiedników słów: rzeka, salon, ziemniaki nie tylko utrudniło odbiór tekstu, ale wręcz stworzyło efekt komiczny. 
Różne postawy wobec wpływów angielskich 

Istnieje grupa ludzi, którzy głoszą postawę puryzmu językowego. Cechuje ich przesadna troska o czystość i poprawność języka ojczystego. Domagają się oni usunięcia z niego wszelkich obcych naleciałości. Zjawisko to najczęściej związane jest z ideologią narodową lub społeczną. W żadnym wypadku nie jest to działalność na korzyść języka, prowadzi ona do jego zubożenia, a wręcz utrudnienia komunikacji. 

Nie należy także popadać w drugą skrajność, a mianowicie używać wyłącznie słów obcych. 

W swoim artykule pt. "Taki styl" Jacek Fedorowicz wskazuje na anglicyzmy, które swoją formą mogą wprowadzać Polaków w błąd. Trafnie określa także pośrednią przyczynę tych pomyłek: język nie nadąża z adaptacją tych wyrazów. Bezpośrednia jest taka, iż to ludność anglojęzyczna upowszechniła wiele przedmiotów i idei i nazwała je w swoim języku. 

Na problem zastępowania wyrazów rodzimych przez obce odpowiedniki zwraca także uwagę Michał Głowiński na łamach artykułu w tygodniku "Polityka". Posługując się jaskrawym przykładem "lunchu" wyjaśnia jedną z przyczyn używania barbaryzmów - snobizm. Odrzuca także tezę, postawioną przez Maję Wolny, jakoby język polski był zagrożony wyginięciem. Jego zdaniem: 

Klęska języka byłaby nie tylko klęską polskiej kultury, byłaby trudno wręcz wyobrażalną klęską narodową. 

Z artykułów tych wynika jednoznacznie, iż nie można bezkrytycznie przyjmować wszystkich anglicyzmów i konstrukcji językowych 

wtorek, 23 marca 2010

Popalił dwóch policjantów, bo chcieli mu odebrać jedyny sposób na życie

To miała być rutynowa wizyta komornika na posesji jednego z mieszkańcow miejscowości Komorze (woj. wielkopolskie, powiat jarociński). Tyle, że taka zwykła to ona nie była, co potwierdza fakt, że egzekucja przeprowadzona była w asyście dwóch jarocińskich policjantów. Około 7:30 dziś rano (23.03.2010) na posesję 47-latka wkroczył komornik, aby wyegzekwować od  niego samochód osobowy Polonez. Tak wcześniej postanowił Sąd. Tyle, że 47-latek wcale nie zamierzał swojego mienia ruchomego oddawać bez walki. Krzyczał, że prędzej umrze, niż komornik mu go zabierze. Zachowywał się agresywnie. W pewnym momencie oblał dwóch funkcjonariuszy i siebie beznyną i zaczął uciekać. Policjanci ruszyli za nim w pościg. Chwilkę później 47-latek ich podpalił, jeden z nich trafił do specjalistycznego szpitala w Poznaniu - ma poparzenia drugiego stopnia. Drugi po krótkiej wizycie został wypisany do domu. Czy tej tragedii można było uniknać? Oto próba odpowiedzi.

Mężczyzna był bezrobotny. Wcześniej spłacał liczne długi. Jedynym źródłem jego utrzymania byl złom, który zbierał gdzie popadło. Ma się rozumieć, że oczywiście woził go swoim Polonezem z przyczepką. Nie usprawiedliwiam go - zrobił coś, za co w kodeksie karnym, sąd może go skazać na 10 lat więzienia. Czy jednak można było rozważyć pewne okoliczności, rzekłbym "życiowe" tego człowieka? Ten Polonez i przyczepka to było jego jedyne źródło utrzymania, uważam za błąd decyzję kogoś ktoś nakazał mu go zabrać. Nie znam się na prawie, ale na zdrowy rozsądek chyba tak właśnie jest. 

Mężczyzna znany był z porywczości i nadmiernej egzaltacji uczuć. Jego córka powiedziała jednej ze stacji telewizyjnych, że ojciec leczył się w poradni psychiatrycznej. Zastanawiam się jakie musiały nim wtedy miotać emocje, że targnął się na zdrowie a przede wszystkiim życie policjantów i komornika? Tego pewnie nikt nie rozpatrzy, bo najważniejsi są w tej sprawie poparzeni funkcjonariusze. To zrozumiałe i tak też uważam. Są jednak pewne okoliczności, które sąd powinien wziąć po uwagę. Są też pewne luki w prawie, które należy załatać, aby wkrótce takich sytuacji było jak najmniej. 

Zobacz zdjęcia:


autor zdjęć:
Kamil Bachorz, Radio Centrum Kalisz




sobota, 20 marca 2010

In Deep We Trust & P@D - In Deep Sessions with Paronator, March 2010

Oto tracklista drugiej części tego seta, czyli mixu Paronatora. Klasyka progg i deep house'u. Polecam po całości!

01. Tonkproject - Forever (Paronator Remix)
02. Paronator - Believe (Original Mix)
03. Art Partice - Glossy (Lowry Remix)
04. Da Funk - Devotion (2Siberian Headz Remix)
05. Lovebirds - Avlium (Original Mix)
06. An-2 - Road Through The Rain (Original Mix)
07. System Check - Parallel Universe (Latenta Project Remix)
08. Jody Wisternoff - Lassoo (Original Mix)
09. Paronator - ID (Original Mix)
10. Francesco Pico - See What We Can Find (Eelke Kleijn Remix)
11. Max Demand - Roller Coaster (Paronator Remix)
12. Bent - As You Fall (Guy J Remix)



"Nasza-klasa" musi zapłacić odszkodowanie użytkownikowi

5 tys. złotych ma zapłacić użytkownikowi najpopularniejszy portal społecznościowy w Polsce, czyli "Nasza-klasa" - Taki wyrok wydał wrocławski sąd, po tym jak serwis bezprawnie wykorzystał jego zdjęcie do celów reklamowych. 

Wyrok w tej sprawie dotyczy tzw. spersonalizowanej reklamy karty kredytowej. Każdy z uzytkowników po zalogowaniu się do systemu mógł objerzeć taką kartę i sposób, w jaki można ją spersonalizować. To oburzyło jednego z nich - Krzysztofa R. z Głogowa, który podał "Naszą-klasę" do sądu. Uważał on, że wykorzystanie jego wizerunku do celów reklamowych było naruszeniem praw do wizerunku. Żądał od serwisu aż 350 tys. złotych. Wrocławski sąd uznał, że - wizerunek owszem został naruszony, ale nie był wykorzystywany do celów reklamowych. Suma roszczenia według sądu była więc zbyt wygórowana. 

W uzasadnieniu sędzina Anna Fiałkowska-Sobczyk stwierdziła, iż użytkownik logując się do portalu zgodził się na wykorzystywanie wizerunku, ale nie w celach reklamowych a społecznościowych. Stąd pozytywne na korzyść użytkownika orzeczenie składu sędziowskiego.

Właściciele portalu podobno nie odnieśli się do orzeczenia wrocławskiego sądu. W 2009 roku inny użytkownik serwisu żądał, aby jego fikcyjny profil utworzony przez osobę trzecią został usunięty. Portal tego nie zrobił, więc wrocławski sąd przyznał naszkoklasowiczowi  także 5 tys. zlotych odszkodowania. 


źródła:


środa, 17 marca 2010

VA - Discoteca EP 3 (File, MP3) [2010]

Już 5 kwietnia światło dzienne ujrzy najnowsza składanka z serii Discoteca Music pt. "Discoteca EP 3". Jest to kontynuacja udanych dotąd releasów z kawałkami najwybitniejszych członków tej świetnej wytwórni. Oto, jakie kawałki znajdą się na tej epce:


Scope - Flashing Light (Apologist remix)





Vadim Yershov - Rolling Bass (Igor Zotik remix)








Chris Woodward - Bombing (Apologist remix)


Acos Coolkas - Discotheque (Luke Fair remix)


Acos Coolkas - Discotheque



Jaka będzie ich kolejność? Tego na razie nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że będzie to kolejna Digital music bombs with vinyl soul!!!!

In Deep We Trust & P@D - In Deep Sessions with Paronator, March 2010

Jeśli wiecie, co to dobry progressive oraz progressive deep, to ten set jest jak najbardziej dla Was. Polski DJ - In Deep We Trust (aka Martin Harmony) uderza znów potężną dawką progresywnych tracków. Set In Deep We Trust & P@D - In Deep Sessions to ponad 2 godziny genialnej muzyki, pełnej uczuć, emocji - przesłuchajcie, a nie pożałujecie. 

Tracklista. To jednak wielka niewiadoma. Sam chciałbym ją znać :)

Mogę wymienić tylko kilka utworów:

4. Robert Babicz - Dark Flower (Fever Mix)
at 22 min. Ridgewalkers - Find (Logic Stories remix)
at 30 min. Mario Basanov - Who shot the silence (ID remix)


Oto link bezpośredni:



Gorąco polecam. To kawał dobrej muzyki!

Jan Błoński, Zmiana warty + komentarze

Przełom październikowy 1956 roku - jedno z najbardziej znaczących wydarzeń w historii nowoczesnej literatury polskiej. Dokumentuje i komentuje to zjawisko książka zmarłego w 2009 roku profesora Jana Błońskiego. "Zmiana warty" to wnikliwa analiza debiutów 1956 roku i całego środowiska literackiego tamtego okresu. Tak o tym świetnym dziele pisał Michał Głowiński:

W swych rozważaniach o popaździernikowej prozie Jan Błoński wprowadził przed czterdziestu laty do języka krytycznego znakomitą metaforę - zmiana warty. Przylega ona nie tylko do sytuacji, w której została puszczona w obieg, w jakiejś mierze może służyć także opisowi sytuacji dzisiejszej. Zmiana warty nie ma z zasady charakteru całkowitego, nigdy tak się nie dzieje, że nowa, na ogół młoda, ekipa zastępuje w pełni tę, która działała poprzednio. Zmiana warty, dokonana w ciągu ostatnich lat i wciąż stanowiąca żywy proces, nie odbiegała od tej reguły. Obecnie działają krytycy różnych pokoleń - począwszy od Ryszarda Matuszewskiego, niewątpliwego nestora w krytycznej profesji, który swą pracę rozpoczynał jeszcze w okresie międzywojennym, poprzez tych, którzy - jak Jan Błoński - zaczynali w latach pięćdziesiątych, aż do debiutantów z okresu przełomu. Zmiana warty oczywiście nie ogranicza się do prostego faktu pokoleniowych przesunięć. Jeśli ma mieć głębsze znaczenie, musi się wiązać zarówno ze zmianą możliwości działania, jak z przekształceniami w sferze ideałów estetycznych i wartości. I tak właśnie rzeczy mają się obecnie.
       (Michał Głowiński, Krytyka towarzyska literatury, http://www.opoka.org.pl/biblioteka/I/IL/tow_literatury.html)




Poniżej znajdziecie link do chomikuj.pl, gdzie zamieściłem "Zmianę warty" Błońskiego. Skan odbiega od profesjonalnych skanów tego typu, ale najważniejsze rzeczy widać. Liczba stron: 41.


Plik pdf do pobrania tutaj:

Polskie absurdy: Smsowe natręctwa

Denerwują Was smsy, które przychodzą znikąd? Co moment jakiś cholerny bot pyta czy chcesz Audi, Mercedesa, czy 10 000 złotych? Nie jesteś sam. Szczytem głupoty z mojej strony była odpowiedź na jednego z nich. Myślę, że z prawnego punktu widzenia to jest po prostu nękanie i można coś w tej kwestii zrobić. Na razie polskie prawo nie przewiduje żadnej kary za tego typu nękanie. Wkrótce ma się to zmienić. 

Stalking - tak w terminologii profesjonalnej nazywa się natrętne wysyłanie smsów i wiadomości. Słowo to pochodzi z języka angielskiego i oznacza dokładnie "podchody", "skradanie się". Termin uwidocznił się w latach 80. XX wieku, w przemyśle filmowym. Skalkerami byli natrętni fani gwiazd kina w Hollywood. Dziś stalking definuje się jako:

"złośliwe i powtarzające się nagabywanie, naprzykrzanie się, czy prześladowanie, zagrażające czyjemuś bezpieczeństwu"

Jedną z pierwszych ofiar stalkingu jest John Lennon.  Przypomnijmy, że zastrzelił go niejaki Mark David Chapman przed wejściem do rezydencji Lennona "The Dakota" na Manhattanie. 

Ministerstwo Sprawiedliwości chce, aby wkrótce stalking był przestępstwem. Wydaje mi się, że w przypadku smsów z sieci to prawo nie będzie obowiązywać. Podejrzewam, że kiedyś tam nieświadomie zgodziłem się na odbieranie wiadomości "sponsorowanych" i teraz muszę z tego powodu cierpieć. Trudno, choć nie ukrywam - mam nadzieję, że ta sprawa jakoś prawnie zostanie rozwiązana. 

Oto szczyt głupoty, jaki ostatnio do mnie dotarł:






poniedziałek, 15 marca 2010

Blokowanie dostępu do wybranych opcji Windows XP

Zastanawialiście się jak zablokować niektóre opcje w Windowsie XP? Ktoś oprócz Ciebie używa Twojego komputera i boisz się, że pogrzebie coś w rejestrze lub panelu sterowania? Oto odpowiedź jak do tego nie dopuścić.



Najlepiej posłużyć się przystawką Zasady grupy otwieraną w konsoli MMC, która pozwala w wygodny sposób blokować dostęp do wybranych elementów Windows XP. Aby z niej skorzystać:

1. Przejdź do Start/Uruchom i wpisz polecenie gpedit.msc
2. Otwórz gałąź Konfiguracja użytkownika/Szablony administracyjne/Panel sterowania.
3. W prawej części okna zobaczysz listę ustawień. Kliknij dwukrotne pozycję Zabroń dostępu do Panelu sterowania. W nowym oknie zaznacz opcję Włączone. W ten sposób zablokujesz dostęp do Panelu sterowania.
4. Kolejne ustawienia znajdziesz w gałęzi Konfiguracja użytkownika/Szablony administracyjne/System. 
5. Kliknij dwukrotnie Zapobiegaj dostępowi do narzędzi edycji rejestru i zaznacz opcję Włączone, aby zablokować dostęp do programu regedit.
6. Kliknij dwukrotnie Zapobiegaj dostępowi do wiersza polecenia i zaznacz opcję Włączone, aby zablokować dostęp do wiersza polecenia. 


To wszystko. Korzystaj i pozwalaj korzystać bez niebezpieczeństwa. 




niedziela, 14 marca 2010

Marco Polo & Ruste Juxx - The eXXecution (CD, Album) - zapowiedź

Duck Down Records uderza niczym Amerykanie na Hiroszimę z kolejna muzyczną bombą! Nie minął rok, a już możemy się spodziewać kolejnego duetu producent + raper. Kto będzie tym pierwszym? Jeśli znacie moje upodobania zapewne już się domyślacie - to kanadyjski producent Marco Polo, którego bardzo cenię m.in. za ostatni album, na którym bity podłożył genialnemu Torae. Tym razem Kanadyjczyk wydaje plytę z Ruste Juxx-em. Album ukaże się 23 marca 2010 roku.


Wystarczy wpisać w google hasło Ruste Juxx i co nam wyskoczy? Oczywiście wspomniana kolaboracja z Marco Polo i nadchodzący krążek The eXXecution. Raczej nieznany wcześniej Ruste to kolejne złote dziecko Duck Down Records. Pochodzi z Crown Heights na Brooklynie. Wcześniej możecie go kojarzyć z kolaboracji Boot Camp Click. Występował na wielu projektach poszczególnych raperów z tej nowojorskiej grupy. Jego zwrotki można spotkać m.in. na Monkey Barz i Jesus Price Superstar Seana Price'a czy Casualties of War wspomnianego Boot Camp. Debiutował kawałkiem Vic Flair (wideo ---> tutaj), który ukazał się w 2006 roku i zyskał aprobatę hip-hopowego półświatku. Była to dość hardcorowa wersja z rewelacyjnym bitem w stylu Golden Age of Hip-Hop. W 2008 roku spod szyldu Duck Down Records wydał album Sean Paul Presents: Indestructible. Teraz czekamy na jego album w towarzystwie Marco Polo. Nie ma co ukrywać to wyjątkowa szansa dla tego typa, żeby gdziekolwiek zaistnieć. 










Kanadyjskiego producenta przedstawiać nie trzeba. Wspomną tylko jego ostatni album Double Barrel wraz  z Torae. Według mnie była to płyta 2009 roku - bezsprzecznie. Wcześniej udzielał się m.in na kolaboracjach Boot Camp Click, gdzie robił genialne bity. Zobaczymy co zrobią chłopaki w tym roku. 















Aktualnie prowadzą kampanię promocyjną pt. "13 dni, 13 fristajli, 13 klipów wideo". Wszystkie tworzą swego rodzaju historię i są uzupełnieniem do wspomnianego The eXXecution. Czekamy!










sobota, 13 marca 2010

Polskie absurdy: Biurokracja w Polsce

W Polsce urzędy nie potrafią nawet stworzyć odpowiednio jakiegokolwiek wniosku. Biedni ludzie muszą wypisywać takie bzdury! Zobaczcie sami :)








Swoją drogą to musiał pisać jakiś chińczyk :) Spróbujcie to wyartykulować :)

Polskie absurdy: Instrukcja obsługi toalety

Tym razem zamiast absurdu przedstawiam ciekawe podejście do pewnej sprawy :) Szczegóły poniżej :)










Polskie absurdy: Kieszonkowy odświeżacz do oddechu

Polak potrafi! Wymyślać kolejne absurdy :)

Oto jeden z nich - kieszonkowy odświeżacz do ust. 
Wersja limitowana :) 
smak: chemiczno-wisniowy




wtorek, 9 marca 2010

Recepcja "Tylko dla dorosłych"

Najnowsza płyta Ostrego pt. "Tylko dla dorosłych' to fantastyczne pole do podpatrywania komentarzy i recenzji "dziennikarzy" muzycznych. Przez ostatnie dwa tygodnie bacznie śledzę głosy z różnych stron i muszę przyznać, że znalazłem dwie, może trzy, spośród kilkudziesięciu recenzji, które napisane były rzetelnie. Większość z twórców komentarzy, co oczywiście mnie bardzo martwi - płyty nawet nie przesłuchała. Proceder, ktory bardzo często uprawiają to oowielanie informacji o ciekawym koncepcie płyty, choć wiadomo, że takowe są ogólnodostępne. Każdy przecież o tym pisze!

Szczytem ironii według mnie nie jest fakt, iż recenzenci o najnowszym krążku Ostrego piszą w samych superlatywach i to przez pryzmat pomysłu. Faktycznie - kryminalna historia Nikodema R. przykuwa uwagę i nie powiem, koncept płyty naprawdę zasługuje na uznanie. Glupotą są dla mnie głosy o jego "słabych" poprzednich albumach. Jeden z krytyków stwierdził, że szczytem epigoństwa i rapowego paplania była płyta "O.C.B.". Jestem fanem Ostrego i pewnie wiele rzeczy mu potrafię wybaczyć i na wiele spraw przymknąć oko, ale według mnie (rownież tekstowo) "O.C.B" była płytą bardzo dojrzałą i miejscami rewelacyjną. 

Odpowiadając na pytanie tego samego krytyka czym się różni 5. od 6. płyty Ostrego? Odpowiadam: Wieloma rzeczami. Nie licząc dema "30 minut z życia - 100 % freestyle", to piątym krążkiem w dyskografii Adam będzie kolaboracja z Emadem na jego produkcji "Szum rodzi hałas". Szósta płyta studyjna to zaś "7". Czym się róznią? Ślepy by to zauważył (nie ubliżając im) - na projekcie POE (Projekt Ostry-Emade) teksty Adam sa przystosowane do specyficznych bitów brata Fisza. Wszystko to sprawia, że rymy są bardzo wyszukane, podobnie zresztą jak bity. Nie ma tam typowego flow Ostrego, bo i rytmika trochę odbiega od tej, do której przywykł. Przypomnijmy, że to pierwszy album, gdzie całkowicie udzielał się tylko! jako MC. "7" to już powrót do starej szkoly. Więcej prawdziwego flow oraz bardziej proste, ale wcale nie gorsze rymy. To także jedna z wielu produkcji, gdzie Ostry zdradza swój warsztat producencki (patrz kawałek "O robieniu bitow"). 

Denerwują mnie takie głosy, bo udowadniają, że dany recenzent nawet nie raczył wysłuchać dyskografii i w duchu epigoństwa zżyna z wszystkich innych podobnych głosów. Czy według mnie Ostry się wypalil? Odpowiedź jest jednoznaczna. 

poniedziałek, 8 marca 2010

Historia Nikodema R. czyli nowy krążek Ostrego! - Recenzja "Tylko dla dorosłych" (CD, Album) [2010]

Panie i Panowie mam zaszczyt przedstawić prawdopodobnie najlepszy krążek 2010 roku, a już z pewnością jedną z najlepszych płyt w historii polskiego rapu - 11 album O.S.T.R.a "Tylko dla doroslych". Wiele się o nim mówiło przed premierą (sprawdź ---> tutaj), sam Ostry dość lapidarnie wypowiadał się na temat tego projektu. Dziś z perspektywy czasu już wiemy dlaczego i wcale nie możemy mu mieć tego za złe. Poniżej przedstawiam Wam bardzo subiektywną recenzję najnowszego krążka Adam Ostrowskiego oraz kilka wrażeń, jakie towarzyszyły mi podczas słuchania i otwierania albumu. 


"Tylko dla dorosłych" powstawała na przestrzeni ostatnich 6 lat. Podczas produkcji swoich poprzednich krążków, Adam sukcesywnie pracował na kształtem jego 11 studyjnego albumu. Żmudna i niezwykle absorbująca robota nie ograniczała się tylko do stworzenia odpowiedniego konceptu całego projektu, ale i na doborze sampli, bitów oraz skitów. Bez wątpienia "Tylko dla dorosłych" już dziś można nazwać kamieniem milowym polskiego rapu. 

    Koncept płyty

Płyta jest interesująca głównie za sprawą, konceptu. Jest nim historia Nikodema R. - drobnego złodziejaszka z Łodzi, który stał się bezwzględnym przestępcą. 11 album Ostrego to urywek życia właśnie tego obywatela, widziana z dwóch stron. Z jedenej strony mamy relacje stylizowaną na słynny program "997" Michała Fajbusiewicza (który de facto użycza swojego głosu na krążku Ostrego), druga perspektywa to opowiadanie Ostrego, który przemawia jakby głosem Nikodema R. 

Koncept płyty zasadza się na tym, iż zawsze przed każdym z utworów Michał Fajbusiewicz prezentuje prawdopodobny przebieg zdarzeń z udziałem Nikodema R. Wysilać się wielce nie musi - jego fantastyczny tembr głosu oraz intonacja czy charakterystyczne pauzy w wypowiedziach, sprawiają, że czujemy się, jakbyśmy wygodnie siedzili przed telewizorem oglądając kolejny emocjonujący odcinek popularnego kryminału "997". Po introdukcji Fajbusiewicza zawsze następuje prezentacja historii widzianej okiem Nikodema R. Opowiadanie zmierza do momentu, gdy przestępca chowa materiały (płytę) CD z dowodami zbrodni do przypadkowego opakowania krążka innego artysty w przypadkowym sklepie muzycznym. 

    Kolekcjonerska gratka 

Ostry przed oficjalnym ukazaniem się krążka przestrzegał, żeby nie ściągać płyty z Internetu, bo cała frajda po prostu pójdzie się jeb.... Miał cholerną rację. Wydanie "Tylko dla dorosłych" zasługuje na odrębny komentarz. Duże pudełko z nadrukiem, a w środku moc niespodzianek. Toż to istna kolekcjonerska gratka! - pomyślałem od razu i ucieszyłem się jak gówniarz z zabawki. Otwierając opakowanie wiedziałem, że mogę spodziewać się komiksu z rysunkami FORINA (www.projektownia.org). Książeczka, jakiej może pozazdrościć niejedno wydawnictwo - nie dość, że ma kilkanaście stron, to jeszcze pachnie tak niesamowicie....Papier - może nie najlepszych lotów, ale w masywnym pudełku długo pozostanie w dobrej kondycji. Duże pudełko ma jednak jeden mankament - nie mieści mi się w stojak na CD. Jakoś to przeboleję. Pod komiksem oczywiście krążek "Tylko dla dorosłych". Booklet skromny, prawdopodobnie z rysynkami wspomnianego FORINA. Co ciekawe front okładki zawiera czerwoną postać, w którą wpisany jest kwadrat o kształtach Polski. Całość zdradza czerwona kropka, która jak mniemam symbolizuje Łódź - rodzinne miasto zarówno Nikodema R., jak i Ostrego - przestrzeń toczącej się na krążku historii. 

    "Niespodzianka"


Koncept całej płyty zasadza się jeszcze na jednym, bardzo istotnym elemencie. Ostry w tekstach na swoim najnowszym krążku wielokrotnie daje do zrozumienia, że w wydaniu kolekcjonerskim może mieścić się coś więcej niż tylko komiks i płyta "Tylko dla dorosłych". Rymuje o tym, że każdy sejf ma drugie dno etc. Historia Nikodema R. to także historia ważnych dla sprawy dokumentów, a w szczególności płyty CD, którą Nikodem R. wkłada do przypadkowej płyty w jednym ze sklepów muzycznych. Po przesłuchaniu płyty zacząłem się zastanawiać. Przeglądałem pudełko i pod drugim dnem znalazłem krążek - plytę z napisem "Asfalton". CD wyglądało, jakby ktoś kupił je za 80 groszy na pierwszym lepszym bazarze lub w sklepie komputerowym. Wrzuciłem ją do odtwarzacza, a tam Ostry budzi się ze snu i historia toczy się dalej. Po prostu miazga - w środku była kolejna płyta Ostrego - ta, którą Nikodem R. włożył podczas swojej emocjonującej wędrówki. Konceptualny geniusz! 

Oto narracja Michała Fajbusiewicza na ten temat:

"Podejrzany o morderstwo na tle rabunkowym Nikodem R. porzuca płytę, a także dokumenty na jednym ze stoisk muzycznych niemieckiej sieci marketów ze sprzętem agd i rtv. Najprawdopodobniej ukrył on kompakt wkładając do okładki innej płyty. Niestety, są to tylko nasze przypuszczenia. W ten sposób Nikodem R. tymczasowo zaciera ślady, aby udać się z rodziną na lotnisko, chce szybko wylecieć poza granice kraju. I w tym miejscu urywają się wszystkie tropy dotyczące tej sprawy. Podejrzewamy, że Nikodem R. przebywa w którymś z państw Ameryki łacińskiej"


Tylko dla dorosłych pod lupą

    Teksty

Pod względem liryki "Tylko dla dorosłych" to płyta bardzo hardcorowa. Ostry znany jest z przeklinania i nie używa wulgaryzmów jako przerywników artystycznych. Na tym krążku jest ich wyjątkowo dużo - stąd też przeznaczenie - "Tylko dla dorosłych". Na krążku nie ma ani jednego featuringu. Jedyną osobą, która udziela się na płycie jest nierozłączny DJ Haem i jego genialne skrecze. 

    Bity

Również pod względem muzycznym ta płyta zasługuje na wielkie uznanie. Ostry wielokrotnie udowadniał, że jest perfekcyjnym producentem, ale bity na najnowszym krążku idą o krok dalej. Mistrzowskie połączenie skitów, narracji Michała Fajbusiewicza oraz genialne sample - to wszystko tworzy koherentną całość. Ostry skorzystał m.in. z utworu "Ja płonę" z repertuaru Wojciecha Waglewskiego (słowa Bogdan Olewicz - pochodzi z albumu "Hołdys i Inni "I Ching"). Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że jeden z kawałków (12. To nie czas) wystylizował na bit a'la DJ Premier. Kunszt specyficznego stylu robienia bitów, Ostry osiągnął w kawałku "Śpij spokojnie". Fantastyczne połączenie dobrze dobranych cutów plus charakterystyczna linia basowa i refren - trzeba posłuchać, aby się zachwycić.


    34,99 zł

To kwota, jaką trzeba zapłacić za ten krążek. Mało, czy dużo? Nie mnie to oceniać. Wiem doskonale, że nie każdego na taki wydatek stać. Jeśli jednak ktokolwiek choć przez moment rozważał kupno tego krążka, to serdecznie mu go polecam. Trochę płyt w swojej dyskografii już mam. "Tylko dla dorosłych" to jedna z tych, które śmiało mogę nazywać perełkami i do końca świata zajmować będą zaszczytne miejsce na moim stojaku. 





Tracklisting:

1. Tak to się zaczęło
2. Przez stress
3. Konsumpcjonizm
4. Spalić gniew
5. To potrwa sekundę
6. Śpij spokojnie
7. Walka z wrogiem
8. Nie wszystko co złe
9. Żywy lub martwy
10. Nie odwracaj się
11. Za drugim razem
12. To nie czas
13. Dowód w Twoich rękach
14. Klucz do zagadki
15. Przemyśl to sobie


Razem z premiera płyty Ostry rusza w trasę koncertową. Podobno każdy z tego występów to bite 3 godziny i takie gwiazdy na scenie, jak DJ Haem i ŁDZ Orkiestra oraz Cadillac Dale (Detroit USA). Oto rozkład jazdy.


19-03 Warszawa Stodoła
20-03 Katowice Mega Club
21-03 Wrocław WZ
25-03 Łódź Wytwórnia
26-03 Kraków Studio
27-03 Poznań Eskulap
28-03 Gdańsk Parlament



Jeśli podobała Ci się płyta, albo ten artykuł nie wahaj się skomentować powyższej sprawy. Jeśli coś Ci się nie podobało, także możesz a wręcz musisz wyrazić swoje zdanie. Wasze opinie są dla mnie najlepsze i najbardziej wartościowe. Czekam na nie! 
Pozdro!









środa, 3 marca 2010

Hisham Zahran - The Next Level 030 on Proton Radio [24-02-2010]

Jest już najnowszy set Hishama Zahrana! Jak dla mnie rewelacja!

Oto tracklista!

01. Collective Sound Members - A Touch Of Jazz (Verbal Kent Remix)
02. Frank Solano - Get My Lovin
03. Shur - I-kan
04. Julian Sanza - Graffiti In Canvas
05. Heim And Jones - Struggle (Soul T Remix)
06. Ozgur Can - Fall In The (Original Mix)
07. Mastercris - Magic Box
08. Solarity - Chinchilla (Florian Kruse Remix)
09. Laurie Bescheerer - Just For A Moment (Harold Heath Remix)
10. Analog People In A Digital World - Vega (Ian Pooley Mix)
11. Dirt Crew - Deep Cover (Roberto Rodriguez Remix)
12. Brett Jackson, Orion - Change (Office Gossip Remix)
13. Alex Niggemann & Marc Poppcke - Berlin Down The House
14. Audiojack - Schizophonic (Hugo One Nation Remix)
15. Hot Chip - One Life Stand (Joris Voorn Dusty Flower Remix)
16. Michel De Hey Vs M.i.r.k.o. - My Love (Mihai Popoviciu Remix)
17. Josh Wink - Dolphin Smack (Martin Buttrich Remix)
18. Rodriguez Jr - Hypotango (Vincenzo’s Phantom Image Remix)
19. Paul Hardy - Dust (Jay Shepheard Remix)
20. Roland Nights - Bright Light
21. Mano Le Tough - Eurodancer (Tensnake Remix)
22. Manuel Tur - Boxed Rivers


a tutaj możecie go ściągnąć:




lub