REKLAMA

środa, 30 grudnia 2009

Mocna strona polskich chuliganów

Jest nią bez wątpienia gramatyka (koniecznie z akcentem na drugą samogłoskę!). Nie muszę specjalnie namawiać do uwierzenia, dresy są wśród Was i tego nie zmienicie. Oto jednak coś na poprawienie humorku.





Jak się wczytacie w napis na ścianie, zobaczycie ambitny slogan:

"śmierć kurwĄ i frajerOM"

 Cóż za różnorodność nieprawdaż? Czyżby się popisywali elokwencją Ci chuligani z Czarnegolasu (Wielkopolska, Gmina Przygodzice) ?

Top 2009 albums - drum & bass

Pora na tzw. połamane dźwięki. Tutaj trochę burzę mój konserwatyzm, ale mimo to te dwie pozycje są godne polecenia.





#1 - "High Contrast - Confidential (2xCD, Album) nie lubię składanek typu "Greatest Hits", ta jednak ma coś w sobie i stanowi wycieczkę po dotychczasowych wpływach Lincolna. Polecam!

#2 - "Logistics - Crash, Bang, Wallop!" za kawałek "Transporter" i nietuzinkowość!

Top 2009 album - electronica

Tutaj nie ma się co więcej zastanawiać. Pierwsze miejsce jest bezsprzeczne i niepodważalne.




#1 - "Prodigy - Invaders Must Die" powrót w wybuchowym wręcz stylu, jedna z najlepszych płyt, które wyszły w ostatniej dekadzie. Panowie wracają na piedestały.

Top 2009 albums - house, deep, progressive

Pora na coś bardziej elektronicznego. W kategorii house, deep, progressive wyróżniłem znów tylko dwa albumy. To one wg mnie zasługują na miano najlepszych w mijającym roku.

 


#1 - "Ross Couch - Night And Day" absolutny numer jeden w tym roku. I na plażę, i na parkiet, i do domu lub autobusu. Wszędzie słucha się tej płyty równie przyjemnie.

#2 - "Silicone Soul - Silicone Soul" płyta, która jest przemyślana od początku do końca, wydaje się, że twórcy podeszli do niej z konkretnym przesłaniem i to sobie w niej cenię. 

Top 2009 albums - rap





Pora na najlepsze, według mnie, albumy zagranicznego rapu. Tym razem wybrałem dwa, trudny wybór, ale na coś trzeba było się zdecydować.







#1 - "Marco Polo & Torae" - absolutna bomba, album, którego w tym roku słuchałem najwięcej i cały czas mnie miażdży. Genialne połączenie utalentowanego producenta Marco Polo i Torae (który znalazł się nawet na poprzedniej płycie Ostrego).
Panie i Panowie - czapki z głów.

#2 - "Large Professor - Main Source" - coś, na co czekałem od dawna. Wielki powrót Large'a w równie wielkim stylu. Wahałem się, czy aby nie wrzucić tutaj zamiast tego krążka, wydanej w końcu "Large Pro - LP", ostatecznie jednak zdecydowałem się na drugim miejscu umieścić tę właśnie pozycję.

Albumy roku 2009 - polski rap

No i klamka zapadła. Oto trzy najważniejsze, według mnie, krążki w mijającym, 2009 roku. Kategoria to polski rap.







#1 - Zdecydowanie O.C.B. Ostrego. Choć to jego 10 krążek, wciąż widać na nim świeżość, którą cenię u muzyków i producentów.

#2 - "Waldemar Kasta - 13" za pomysł, wszystko kręci się wokoło "Trzynastki", Wall-e jak zwykle zmienia się w bacznego obserwatora rzeczywistości, ganiąc przy tym przywary i zgubne przyzwyczajenia Polaków.

#3 - bracia Waglewscy - za powrót do przeszłości, takich płyt potrzebuję, takie uwielbiam.

sobota, 26 grudnia 2009

"Madonna to antychryst, jej koncert jest bluźnierstwem"

Te słowa wypowiedziane przez księdza Stanisława Małkowskiego podczas jednego z programów w stacji TVN. Ja się pytam zatem jakie przejawy życia normalnych ludzi są jeszcze bluźnierstwem dla ortodoksyjnych katolików (czytaj moherów, lub moheropodobnych). Religijny shit ?! 


15 sierpnia, feralna data

   To właśnie na 15 sierpnia zaplanowany był koncert znanej wokalistki oraz ikony popu Madonny w Polsce. O dziwo - pewnie przypadkowo - zbiega się to z największym moherowym świętem Marki Boskiej Zielnej. Kościół sądzi zatem, że pójście na ten koncert było bluźnierstwem wobec religii i Boga. Gdzie tu bluźnierstwo?

   Jeden mój znajomy, były Marines w USA zawsze powtarzał, że my Polacy jesteśmy dziwni. Nie dość, że jesteśmy narodem, w którym ortodoks sięga zenitu, to sami swoją hipokryzją przeczymy swojej wierze. Jak wy Polacy - pytał ów Amerykanin - możecie bez uszczerbku na stanie etycznym umysłu w sobotę wieczorem się upijać, gwałcić, podbierać żonę bliźniemu a w niedzielę iść grzecznie do ołtarza i składając ręce prosić Boga o wybaczenie. Nigdy nie umiałem mu na to pytanie odpowiedzieć, bo gorliwym Katolikiem nie jestem, nigdy nie byłem i pewnie nie będę. Jedyne, co mogłem odpowiadać, to "shit happens".


Każdy święty ma swoje wykręty


   Powiedzenie towarzyszy ludzkości i niejako nadaje wymowny ton niektórym sferą życiowym. Jakoś szczególnie kojarzy mi się z klerem. Pytam zatem, czy profanacją nie jest gwałcenie młodych kobiet przez księży i niezliczona liczba "niczyich" dzieci? Czy bluźnierstwem nie jest chodzenie na dziwki w godzinę po odprawianiu mszy niedzielnej? Czy bluźnierstwem nie jest wykorzystywanie starszych ludzi do utrzymywania polskiego Kościoła?

   Nigdy na te pytania nie uzyskam odpowiedzi. Dopóki w państwie polskim rządzą - chociaż w małej części - ugrupowania typu PiS, Libertas, czy belzebubskie partie pod wodzą ojca Rydzyka, dopóty Polska nie będzie normalnym krajem.


Witold Tomczak - katolik #1


   Genialny przykład idealnego przykładu katolika to wspomniany przeze mnie europoseł Witold Tomczak. Działa zgodnie z wolą boską. Postępuje zgodnie z etyką chrześcijańską. Dziwna to etyka, która nakazuje mu łgać i unikać polskiego sądownictwa. Etyka, która nie potrafi zmusić go do przyznania się do prawdy - co mu szkodzi? Po przegranej kampanii do europarlamentu, choć przez moment mógłby zachować się jak facet z jajami. Stawienie się w sądzie, kilka słów skruchy dobrze by społeczeństwu zrobiło. A nuż w kolejnych wyborach może to być kartą przetargową. Wyroki nie trwają przecież wiecznie.


Przyczynek do głębszej dyskusji

   Sprawa koncertu Madonny w dzień katolickiego święta jest zatem przyczynkiem do bardziej dogłębnej dyskusji na temat ogólnej roli Kościoła w dzisiejszym społeczeństwie. Mam nadzieję, że każdy we własnym zakresie choć na moment do niej się skłoni.

Dousk - D.I.Y. (CD, Album) [2005]

Mówiąc o moich muzycznych inspiracjach nie sposób nie wspomnieć o tej pozycji. Tak sobie postanowiłem, że moje kolejne posty będą dotyczyć albumów, które w jakiś sposób zmieniły mój pogląd widzenia na muzykę. Żeby o tym porozmawiać nie mogę ominąć tego albumu.

D.I.Y - to angielski skrót od słów do it yourself (zrób to sam). Słuchając tego albumu nie jesteśmy w stanie stwierdzić, czy potrafilibyśmy podobny album nagrać samemu. Nie mam ku temu najmniejszej wątpliwości, bo album ten mógł tylko i wyłącznie powstać z rąk i mózgu samego mistrza.


Ιωάννης Ντούσκος (Ιοannis Douskos) to z pochodzenia Grek. Z wykształcenia jest muzykiem, skończył bowiem studia na wydziale, który oferował m.in. takie przedmioty jak gra na klasycznym pianinie czy produkcja jazzu i muzyki elektronicznej. Swoją drogą ciekawe, co to za studia!
Wykształcenie było zatem podwalinami doskonałego wyczucia rytmu i rytmiki jazzowej, a jak mawiają: jeśli znasz dobrze tę rytmikę, znasz się generalnie na muzyce. Od jazzu niedaleko do innych hybrydowych gatunków muzycznych. John z pewnością oscyluje wokół nich.









D.I.Y. to album, który krąży gdzieś wokoło progressive'u, ale sporo też w nim elementów typowego brake's. Wreszcie na uspokojenie znajdziemy coś z ambientu i jazzowych hybryd. Moim zdaniem dawno w historii muzyki elektronicznej nikt nie nagrał albumu o równie wariatywnych brzmieniach. Synkretyzm rodzajowy, gatunkowy po całości. Wszystko zmieszane z wyobrażeniami kręgu śródziemnomorskiego klimatu - razem daje mieszankę iście wybuchową. Płyta właściwie nie do dostania.









Tracklist:

 

All About You
5:29

Anagram
4:44

Robot
6:18

As If
5:03

Florence
7:11

Espero Sun
7:45

Chrysalis
6:07

Busmekanik
5:42

Feign
2:25

Sidewalk Lovin'
6:38

Bubbles
7:47

Page Up
5:43

Dongle
4:11

Falling People
4:13



Polecam! Gorąco polecam!

poniedziałek, 21 grudnia 2009

Jak uniknąć korków w Ostrowie Wielkopolskim?

Trasa Katowice (Wrocław) - Poznań (Krotoszyn, Rawicz)


W dość praktyczny sposób postaram się przedstawić sieć skrótów, których często sam używam, a które dość skutecznie obniżają czas jazdy po mieście Ostrów Wielkopolski i okolicach.

Jeśli jedziemy krajową 11 (relacji Katowice - Poznań) i nie mamy więcej niż 3,5 tony i 2,5 metra wysokości możemy wybrać tę trasę.


Opis trasy:

- od strony Katowic - Wrocławia - skręcamy w lewo w ulicę Brzozową. Uwaga most 2,5 metra wysokości.
- dojeżdżamy do skrzyżowania z ulicą Staroprzygodzką. Przecinamy je. Jedziemy prosto.
- dalej ulicą Siewną. Dojeżdżamy do skrzyżowania z ulicą Zębcowską. Ponownie je przecinamy.
- dalej ulicą Długą - cały czas prosto. Przecinamy wszystkie napotkane skrzyżowania. Kolejno z ulicą Odolanowską, Gorzycką, Rejtana.
- Dojeżdżamy do ulicy Krotoszyńskiej. W prawo do centrum i do krajowej 11 na Poznań.
- w lewo krajową 36 do Krotoszyna, Rawicza itd.


Całość trasy opisana na mapie.




Wyświetl większą mapę



Długość trasy:


5,2 km – około 7 min. W praktyce jest to o wiele krócej niż przez miasto. Nawet pomimo świateł.




Trasa tradycyjna jest o kilometr krótsza. W praktyce godziny szczytu na długo utkną Wam w pamięci.







Wyświetl większą mapę






Trasa Katowice (Wrocław) - Kalisz (Konin, Inowrocław, Bydgoszcz)

I tutaj mamy dwa warianty:

1. Jeśli jesteśmy już w Ostrowie Wielkopolskim, możemy wybrać tę opcję:


Opis trasy: 

- przed  salonem Skody skręcamy w ulicę Południową.
- dojeżdżamy do ulicy Klasztornej i tam skręcamy w lewo (w stronę centrum).
- ulicą Klasztorną do skrzyżowania typu "Y"  z ulicą Klasztorną i Wysocką. Skręcamy w Klasztorną.
- na tej ulicy około 300-400 metrów i skręcamy w lewo w ulicę Strzelecką. Cały czas prosto.
- mijamy TESCO, cały czas prosto. Do skrzyżowania z ul. Ledóchowskiego. Na skrzyżowaniu prosto.
- do skrzyżowania z ulicą Grabowską, także prosto. 
- do ulicy Nowa Krępa, potem w lewo, wyjeżdżamy na krajowej 25-tce. Lewo to centrum, prawo droga na Kalisz.

Dokładny opis na załączonym obrazku:





Wyświetl większą mapę


Długość trasy:

5,6 km – około 10 min


2. Jeśli chcemy ominąć zgiełk krajowej 11, możemy na trasę wjechać już w Przygodzicach.


Opis:


- Przy szkole podstawowej, światłach (drugich) w Przygodzicach skręcamy w prawo.
- Drogą na Wysocko Małe, cały czas prosto. Do skrzyżowania z ulicą Wiejską.
- skrzyżowanie w kształcie litery "Y". Skręcamy w lewo i 100 metrów za tym w prawo.
- ulica na terenie miasta nazywa się już Klasztorna, postępujemy więc wedle w/w schematu
- ulicą Klasztorną do skrzyżowania typu "Y"  z ulicą Klasztorną i Wysocką. Skręcamy w Klasztorną.
- na tej ulicy około 300-400 metrów i skręcamy w lewo w ulicę Strzelecką. Cały czas prosto.
- mijamy TESCO, cały czas prosto. Do skrzyżowania z ul. Ledóchowskiego. Na skrzyżowaniu prosto.
- do skrzyżowania z ulicą Grabowską, także prosto. 
- do ulicy Nowa Krępa, potem w lewo, wyjeżdżamy na krajowej 25-tce. Lewo to centrum, prawo droga na Kalisz.





 Długość trasy:


8,1 km – około 16 min



Obiecanki, cacanki, a głupiemu czekać......

Koniec Grudnia 2009 roku. Święta zbliżają się wielkimi krokami. Ruch na ulicach Ostrowa Wielkopolskiego przerasta możliwości komunikacyjne tego miasta. Stoję na przystanku autobusowym. Jest godzina 16:50. Z pracy wyszedłem wcześniej, taki mam nawyk. Pada śnieg. Temperatura grubo poniżej -10 stopni Celsjusza. Planowany odjazd autobusu godzina 16:57. Marznę dosłownie w kilka minut. Tyle, że autobusu jak nie ma, tak nie ma. 17:05 - powoli zaczynam tracić cierpliwość, zwłaszcza że pogoda nie rozpieszcza.  17:10  - nic. 17:15 - spoglądam w lewo i nadal na horyzoncie nie widać autobusu. Czyżby Miejski Zakład Komunikacji w Ostrowie Wielkopolskim zrobił sobie przedwczesne święta? Na to by wiele wskazywało, zwłaszcza że nie dalej jak tydzień temu piarowcy prezydenta Torzyńskiego informowali o rzekomej umowie MZK z  grupą Solaris. Jej efekt to 5 nowych autobusów dla spółki. Może popili i nie jeżdżą - pomyślałem. Po co im nowe, jak stare nie wyjeżdżają na ulice? Tabor jest stosunkowo nowoczesny, od czasu do czas trafi się jeszcze jakiś Jelcz przypominający kostkę masła, ale więcej na drogach ostatnio MAN-ów i Solarisów. Stoję dalej.

Jaki był koniec tej nudnej opowieści? Stałem tam do 17:40. Przemarzłem kompletnie. Najważniejsze jest jednak to, że autobus nie przyjechał.

- Proszę Panią czekam na autobus nr ...., wie Pani gdzie on jest? - zapytał młody chłopaszek, który równie jak ja zdenerwowany i w przeciwieństwie do mnie ośmielił się zadzwonić do siedziby Miejskiego Zakładu Komunikacji w Ostrowie Wielkopolskim.

- Nie widzisz jakie są warunki na drodze? - odpowiedziała prawdopodobnie dyspozytorka w MZK (tyle się domyśliłem).

- Kurwa, na rowerze bym szybciej dojechał, chociaż taka piździawa jest - opryskliwie kontynuował młodzieniec. Na tym ta rozmowa się zakończyła.

Jedno mu trzeba przyznać. Pomimo faktu, że zachował się jak skończony idiota - przynajmniej w sferze językowej - miał też sporo racji. Dlaczego? Jazda rowerem byłaby może nawet bardziej przyjemna od bezproduktywnego stania na pieprzonym przystanku. Po drugie i na rowerze i stojąc tam zmarzłbym podobnie, a o ile wcześniej mógłbym być w domu...

Wiecie, co mnie najbardziej irytuje? Fakt, że kaliski autobus ma spóźnienie najwyżej kilkuminutowe. Nawet kiedy panują takie warunki atmosferyczne, Kaliskie Linie Autobusowe potrafią dotrzymać jako takiej rzetelności - mówię tutaj o studenckim kwadransie - potem się po prostu, literalnie mówiąc, wkurwiam.
Gdyby chociaż na tablicach z rozkładem jazdy informowano o ewentualnych spóźnieniach do godziny (w okresie przedświątecznym i przy wystąpieniu warunków atmosferycznych - tutaj kataklizmu komunikacyjnego) mógłbym pomyśleć, że w tym kraju chociaż raz jestem o czymś rzetelnie informowanym Po raz kolejny utwierdzam się w przekonaniu, że jest zgoła inaczej.

niedziela, 20 grudnia 2009

"Nasza-klasa" według "Nonsensopedii"

Ten ciekawy portal imitujący wikipedię zamieścił jak zwykle ostrą i czasem śmieszną wersję popularnego w internecie hasła. Tym razem na widelcu znalazła się nasza "ulubiona" "Nasza-klasa".

definicję znajdziemy: tutaj

Ale co przykuło moją szczególną uwagę, to próba zdefiniowania użytkowników, proszę bardzo:

 

Użytkownicy

Grupowani ze względu na zachowanie

Normalny użytkownik:
  • Rozumie założenia twórców naszej-klasy i traktuje portal jako stronę służącą odnajdywaniu znajomych z przeszłości, z którymi często utraciło się kontakt.
  • Zna znaczenie słowa „znajomy”, wie, że jest to osoba, którą zna.
  • Dla świętego spokoju zdarza mu się przyjmować zaproszenia od osób, które zna z widzenia.
  • Nie interesuje go liczba znajomych.
  • Nie wypisuje nikomu komentarzy do profilu i zdjęć, które niczemu nie służą.
  • Nie przyjmuje zaproszeń od wszystkich kont fikcyjnych.
Normalny inaczej użytkownik:
  • Rozsyła zaproszenia do znajomych wszystkim, jak leci (całym szkołom, do których chodził lub chodzi, sąsiadom, rodzicom kolegów, znajomym znajomych etc.).
  • Pragnie, by liczba jego znajomych liczona była w setkach, jeśli nie w tysiącach.
  • Dodaje wszystkie profile fikcyjne (np Anakin Skywalker i inne postacie Star Wars) bo nie wie, która jest tą za którą się podaje.
  • Szpanuje czym się da w galerii zdjęć, podpisując fotografie komentarzami typu: To ja i moje kochanie :*, To ja na wakacjach w X, To ja i mój maluch!, To moja wnusia / córka / syn / druga połowa / córka sąsiada cioci przyjaciółki szwagierki używając często słodkiego pokemoniastego pisma (Ja Z P!3SsKieM =D).
  • Spamuje na forach.
  • Dodaje zdjęcia jak leci, nawet na nie nie patrząc, w liczbie sięgającej setek.
  • Między imieniem i nazwiskiem ma jakieś znaczki z tablicy znaków lub zapisuje imię i nazwisko pismem pokemoniastym np. ♥Jan♥Kowalski♥, JaSiU √ιק n0waK.
  • Przynajmniej połowa zdjęć na jego profilu musi przedstawiać jakieś dziecko w wieku do lat 3. Może to być potomstwo, rodzina, chrześniacy, lub też, z braku laku, dzieci, które się ledwie zna. Pozwala to wzbudzić jeszcze większe zainteresowanie swoją osobą i gorączkowe spekulacje otoczenia na zasadzie "Ciekawe, czy to dziecko jest jej/jego..."
  • Obowiązkowe zdjęcia z pozycji "blow job"
  • Zapisuje się do wszystkich istniejących klubów lub sam je tworzy.
  • Tworzy grafiki typu moja klasa, moi kochani - wpisywać się i daje tam na pinezki wszystkie osoby, które napiszą komentarz.
  • Dodaje komentarze typu: cudne ^^ hehe pikNeeEe ;* bOOskie;*:*^^ mmmm...:D jestes super Pięknaa :D Śliczna ! ;* laska:(:****:D do wszystkich zdjęć, nawet nie patrząc na zdjęcie w profilach znajomych. Nieznajomych też.
  • Dodaje komentarze z listą od 1 do 100 (!). Wygląda to tak: Ta fotka jest: 1.piękna 2.oszołamiająca 3.sexi itd. itp.
  • Przesyła i tworzy łańcuszki w stylu jesteś hot laseczką (czekając na odpowiedź, bo im więcej dostanie łańcuszków tym jest fajniejszy).
  • Wstawia emo fotki, czyli takie które sam sobie robił (najlepiej żeby było widać ręce, bądź lustro).
  • Przypina na swoich fotkach pinezki z profilami znajomych i opisami w stylu Dycia 4 you :******., Koffam mocniu$$io :*****., Busss$ :****. .
  • Kiedy brakuje mu zaledwie kilku "znajomych" do kolejnej setki, przyjmuje zaproszenia od kont fikcyjnych, aby jak najszybciej zdobyć upragniony próg liczby znajomych.
  • W rubryce "miejscowość" wpisują nazwy miast lub państw w których nie byli nawet palcem na mapie
  • Wkleja na swojego śledzika łańcuszki typu: "Drodzy użytkownicy, skoro nie chcecie Śledzika, usuniemy go. W takim wypadku o godzinie 00:00 Śledzik zostanie usunięty. Do tej godziny, każdy kto wyśle tą wiadomość, otrzyma prezent 'Pudełko czekoladek' oraz 200 Eurogąbek na prezenty dla przyjaciół". Co ciekawe nie zraża się tym, że śledzik nie zostął usunięty i nie dostał pudełka czekoladek. Rozsyła kolejne łańcuszki.
  • Wysyła po 25 wiadomości z życzeniami z okazji urodzin do swojego znajomego.
  • Nasza-klasa zawiera tylko osoby z twojej szkopedofiliatry.

źródło: http://nonsensopedia.wikia.com/wiki/Nasza-klasa.pl

    Przykre lekcje w "naszej-klasie"

    Moi drodzy. Znalazłem ostatnio dość ciekawy artykuł nt. "Naszej-klasy". Pochodzi z Wrocławskiej Gazety.pl i nazywa się tak jak temat mojego posta. To historia m.in. 34-letniej Anny, oraz kilkunastoletnich dziewczynek. Może to co niektórym przemówi do rozumu! Na podstawie drugiej części tego artykułu widać doskonale, że "Nasza-klasa" może służyć pedofilom jako genialne źródło informacji.

    Oto ten artykuł:

    Pewnie dlatego Anna, 34-letnia prawniczka z Wrocławia, nie miała oporów. Drobna brunetka w popielatym kostiumie przygryza usta, zaplata i rozplata dłonie. Profil na Naszej-klasie założyła za namową przyjaciółki, która miała przerwę w życiu towarzyskim z powodu macierzyńskiego i wychowawczego. Bała się, że znajomi o niej zapomnieli, więc na portalu zaczęła odnawiać kontakty.

    Anna też podała imię i nazwisko. Zapisała się do swojej klasy z liceum, było tam już kilka osób. W rubryczce "O sobie" napisała prawdę: "prawnik". Dodała zdjęcie z urlopu: uśmiechnięta, w letniej sukience. - Sprzed kilku lat, ale wydaje się, że się nie zmieniłam. Akurat takie miałam w komputerze - tłumaczy.
    Już miała wrzucić kolejne zdjęcia - męża i córki - gdy pod fotografią z wakacji pojawił się komentarz. Ktoś najpierw zamieścił kilka wulgarnych słów i podpisał się (najprawdopodobniej fikcyjnym) imieniem i nazwiskiem. W kolejnym wpisie zapowiedział, że się z nią "policzy" za to, że "położyła sprawę". Anna się przestraszyła.

    Zaczęła się zastanawiać, kto to mógł być. Kiedyś prowadziła sprawy kryminalne. Czy to jakiś bandyta niezadowolony z wyroku? Teraz Anna prowadzi sprawy rozwodowe. Może więc to niezadowolony z orzeczenia były mąż klientki? Na wszelki wypadek usunęła z Naszej-klasy zdjęcie i profil. Groźby zgłosiła policji. - Powinnam być mądrzejsza - żałuje.

    Czy miała szansę uniknąć przykrości? Nikt jej przecież nie zmuszał do ujawniania aż tylu szczegółów z prywatnego życia w internecie.

    Nasza-klasa.pl najlepiej działa wtedy, gdy podamy prawdziwe imię, nazwisko i ukończone szkoły, bo w przeciwnym wypadku znajomi mogą nas nie odnaleźć. Ale prawdziwa zabawa zaczyna się, gdy podamy więcej danych. Pokażemy dawne zdjęcia klasowe, jak wyglądamy dzisiaj, gdy pochwalimy się mężem, żoną, samochodem, pracą, wakacjami czy psem. Ułatwić kontakt z dawnymi znajomymi najlepiej, podając numer Skype, Gadu-Gadu, a może nawet numer telefonu komórkowego. Wszystkich ciekawi, gdzie dziś mieszkamy: jedni przeprowadzili się do Warszawy, inni do Londynu.

    W ten sposób ujawniamy dużo więcej informacji, niż trzeba, by nas odnaleźli ci, których sami mamy ochotę spotkać.

    Kusi nas przykład innych i sam serwis. "Aby twoi szkolni znajomi mogli Cię odnaleźć, upewnij się, że twój profil zawiera wszystkie potrzebne informacje" - przypomina Nasza-klasa.pl. Nie zabawisz się na całego, jeśli zostaniesz przy zdawkowym zestawie - imię, nazwisko, klasa.

    Kłopot polega na tym, że dodatkowe informacje widzą nie tylko dawni znajomi.

    Maciej Popowicz z Naszej-klasy wyjawia, że dziennie dostaje cztery tysiące maili ze skargami. - Głównie chodzi o to, że ktoś odnalazł się na zdjęciu, na publikację którego nie wyrażał zgody. Współpracujemy też z policją. Chodzi o przypadki np. lżenia danej osoby na forach klasowych. W razie zasadnej skargi natychmiast reagujemy. W firmie pracuje nad tym 11 osób.

    11 osób dba o prywatność sześciu milionów.

    Karolina pisze do Gabrielli

    O Kindze S. wiemy prawie wszystko.

    Ma 13 lat i mieszka we Wrocławiu. "Leśnica - to moja ulubiona dzielnica" - wyznaje. Nie podaje domowego adresu, ale umieszcza numer Gadu-Gadu oraz telefon komórkowy ("Dzwonić tylko w wyjątkowych sytuacjach"). Wiemy, do której szkoły, której klasy chodzi. Że ma 265 znajomych. Że uwielbia mangę i że od kilku tygodni ogląda serial "Angel Sanctuary".

    - Taka informacja jest cenna dla pedofila, przecież od czegoś trzeba zacząć rozmowę - mówi Jakub Śpiewak, prezes fundacji Kidprotect.pl zajmującej się ochroną dzieci przed pornografią i pedofilią w internecie. - Zresztą dane niepełnoletnich są atrakcyjne nie tylko dla pedofilów, ale również dla werbowników sekt, producentów pornografii dziecięcej czy zwykłych włamywaczy.

    Czy rodzice Kingi wiedzą, co ich córka wyprawia na Naszej-klasie? Skontaktowaliśmy się z 28-letnim kuzynem dziewczynki, którego umieściła na liście znajomych. - Prawdę mówiąc, nie sprawdzałem, jakie ona podała informacje - wyznał, ale jeszcze wcześniej zastrzegł sobie "prawo do treści rozmowy i do tego, co ukaże się w tekście", a "Gazeta" nie może używać jego imienia i nazwiska.

    Jednocześnie na Naszej-klasie kuzyn ujawnił nie tylko to, jak się nazywa, ale także swój wiek, komplet ukończonych szkół oraz numer Gadu-Gadu.

    Ten paradoks prowadzi do kolejnego wniosku: narzędzia do ochrony prywatności, które oferuje nam Nasza-klasa.pl, nie wystarczają wielu użytkownikom. Rejestrując się w serwisie i wypełniając formularz, możemy zastrzec numery telefonów czy Skype tak, żeby były widoczne tylko dla naszych znajomych z listy.

    Ale dziewięcioletnia Karolina B. ze Strzelina ma wśród swoich znajomych Gabriellę Montez. To 20-letnia aktorka z USA popularna dzięki filmowi "High School Musical". Gabriela Montez z Naszej-klasy to raczej nie jest ta gwiazda, lecz twór jednego z fanów, których Montez ma w serwisie ponad 700. Karolinka nie ujawnia na profilu żadnych danych, ale przed Gabriellą nie ma tajemnic: "Superfotka, pisz do mnie na GG!" - pisze, podając swój numer.

    Przyjaciółką Montez jest również Kinga S. Zatem ktoś, kto udaje amerykańską aktorkę, ma dostęp do szczegółowych danych osobowych ponad 700 nastoletnich fanów.


    link tutaj!

    Źródło: Gazeta Wyborcza, Autorzy: Vadim Makarenko, Agnieszka Kołodyńska-Walków


    Myślę, że każdy powinien to przemyśleć!

    IV runda motocrossowych Mistrzostw Strefy Polski Zachodniej

    Motocross to w Ostrowie Wielkopolskim prężnie i intensywnie rozwijający się sport ekstremalny. Na co dzień działa tam Ostrowski Klub Motocrossowy, który w czasach upadku lokalnego żużla przejmuje funkcje Klubu Motorowego. Tor przy ulicy Osiedlowej oferuje amatorom tego sportu wszystko, czego potrzebują. Są więc i hopki, czasem proste odcinki gdzie można "wcisnąć" itd. Ogólnie dość ciekawa lokalizacja na tego typu sprawy.


    Oto jego lokalizacja:


                                                                         Tutaj widać ukształtowanie terenu.


    A oto mapka dojazdu:






    Oto zdjęcia z wcześniejszych zawodów.







    14.05.2009 odbyła się tam IV runda motocrossowych Mistrzostw Strefy Polski Zachodniej. Oto fotorelacja z tej imprezy.





    Wyniki znajdziecie na tej stronce: www.motocrossostrow.pl.

    piątek, 18 grudnia 2009

    Warszawa po bombardowaniu

    Oto kilka rewelacyjnych fotek ukazujących zbombardowaną Warszawę z 1939 roku. Na zdjęciach także Wieluń pierwsze miasto, które zostało zaatakowane podczas II wojny światowej.




    czwartek, 17 grudnia 2009

    Paradoks "Naszej-klasy"

    Wiecie jaki jest paradoks tego społecznościowego portalu? Fakt, że każdy na nią narzeka, ale i tak nie ma dnia bez zalogowania się. Ufff na szczęście mnie to nie dotyczy :) Mam nadzieję, że Was też.

    Pozdro!

    środa, 16 grudnia 2009

    Da King & I - Contemporary Jeep Music (CD, Album) [1993]

    "Contemporary Jeep Music" to jeden z tych albumów, które odleżały swoje w szufladzie i dziś kiedy chcemy sięgnąć po najwyższej jakości klasyki są w zasięgu ręki. Album grupy, która niczym wielkim (oprócz właśnie tego albumu) właściwie się nie odznaczyła. Jest jednak taka święta zasada - wydawać mało, ale efektywnie. Da King And I ją pieczętują. Panie i panowie przedstawiam : Da King & I - Contemporary Jeep Music. 



    "Da King And I" - kto to właściwie jest? Słyszeliście kiedykolwiek o tych ludziach? Rzecz jasna, że nie. To głęboki, amerykański underground. Tajemniczy "Da King And I" to właściwie brooklynskie duo składające się z dwóch członków: Izzy Ice and DJ Majesty. Oboje w 1992 roku podpisali umowę z wytwórnią Rowdy Records. Już w tamtych czasach porównywani byli do sławnego duetu "Pete Rock & CL Smooth".



    Debiutowali winylem "Flip da Script", który światło dzienne ujrzał 24 listopada 1992 roku. W niespełna 6 miesięcy po tym wyszedł longplay "Contemporary Jeep Music". Zawierał dwa single: "Flip Da Script" oraz "Tears". Pomimo pochlebnych opinii, ten typ gangsta rapu z góry skazany był wtedy a pożarcie. Płyta nigdy nie osiągnęła komercyjnego sukcesu. Krótko po tym chłopaki zakończyli współpracę. Tak podsumowuje to sam DJ Majesty w jednym z wywiadów:



    we didn’t get the promotions. We didn’t bicker about it though, we just did the music we felt we were supposed to do
                                   (źródło:  http://fromdabricks.com)



    W tym samym wywiadzie DJ Majesty opowiada, że wyrósł na muzyce Special Eda i Chubb Rocka. W końcu spotkał się z Howie Tee, który pokazał mu "wiele rzeczy". Będąc w takim towarzystwie raperzy nie myśleli o pieniądzach. Po prostu robili muzykę dla muzyki i to było dla nich najważniejsze. W pewnym momencie stało się to dla nich codziennością i postanowili nagrać longplaya.








    Nie będę owijać w bawełnę. Resztę dowiecie się z niezwykle ciekawej rozmowy z DJ Majesty - tutaj - .


    Jeśli oglądasz ten album w sieci, to znaczy, że kiedykolwiek słyszałeś o tej grupie. Nie ma więc sensu jej przedstawiać. Czego w jednym zdaniu można się spodziewać po tym albumie? Prawdziwego, nowojorskiego rapu! Klasyka.







    Tracklista:


    1

    Contemporary Jeep Music
    1:15

    2

    Let's Take A Trip
    3:08

    3

    Flip Da Scrip
    3:54

    4

    Interlude 1/MC Asshole
    0:34

    5

    Krak Da Weazel
    3:13

    6

    Interlude 2/Amusement Park
    4:05

    7

    Brain 2 U
    4:01

    8

    Tears
    4:03

    9

    Soul Shack Interlude
    0:57

    10

    Ghetto Instinct
    3:22

    11

    Mr. All That
    3:41

    12

    Interlude 3/Jazz Skit
    0:20

    13

    This Is How We Do
    3:53

    14

    Interlude 4/Izzy Sings Da Blues
    0:50

    15

    Lost My Mind
    3:43

    16

    Represent
    3:13

    17

    Crack Da Weasel (Dat Other S***)
    4:02

    18

    What's Up Doc
    3:40




    Pokusiłem się nawet o skana całej okładki płyty:




















    Olga Tokarczuk - Ariadna na Naksos

    Tym razem paczka iście literacka a w niej opowiadanie Olgi Tokarczuk "Ariadna na Naksos" z tomu "Gra na wielu bębenkach" (2002). Ciekawa historia, ale jej końca zdradzać nie będę. Do analizy porównawczej potrzebny będzie pierwowzór - czyli tutaj mit o "Tezeuszu" z "Mitologii" Jana Parandowskiego. To wszystko w paczce.

    Polecam także film "Aria Diva" na podstawie opowiadania. Szczegóły tutaj.







    Zawartość archiwum (w formie eBooków):

    1. Olga Tokarczuk - Ariadna na Naksos (opowiadanie)
    2. Jan Parandowski - Mit o Tezeuszu (z książki "Mitologie")
    3. Jan Parandowski - Mitologie. Wierzenia Greków i Rzymian (cała książka)

    waga paczki:
    9733 KB

    poniedziałek, 14 grudnia 2009

    Jak szukać eBooków?

    Pewnie wielu z Was zadaje sobie to pytanie. Nic prostszego - jest specjalny engine, który zrobi to za Was. Oto lista wyszukiwarek popularnych ebooków:


    http://www.pdf-search-engine.com/


    a to już zupełnie nowe odkrycie:


    http://www.osun.org/


    polecam również tę wyszukiwarkę:


    www.docjax.com




    Korzystać do woli!

    Pudzian kontra Najman

    Kto: Mariusz Pudzianowski kontra Marcin Najman
    Kiedy: 11.12.2009
    Gdzie: Warszawa, "Konfrontacji Sztuk Walki"

    Wynik wszystkim dobrze znany :)


    Po walce tych dwóch początkujących zawodników MMA powstał dość ciekawy i śmieszny kawał. Opowiem Wam:

    Mówi kolega do kolegi:
    - Widziałeś walkę Pudziana z Najmanem?
    - Gdzie? pyta drugi.
    - Leciała wraz z powtórką w Teleexpresie?

    :)

    C-295/05 - Asemfo vs. Fragsa

    Sprawa C - 295/05

    Asociación Nacional de Empresas Forestales (Asemfo)- krajowe stowarzyszenie przedsiębiorstw leśnych

    Przeciwko:
    Administración dei Estado - administracji państwowej, w związku ze skargą kwestionującą reżim prawny, którym objęta jest spółka Transformación Agrańa SA (fragsa)

    PRZEPISY PRAWA WSPÓLNOTOWEGO

    1. Artykuł 86 ust. 1 WE, zgodnie z którym państwa członkowskie w odniesieniu do przedsiębiorstw publicznych i przedsiębiorstw, którym przyznają prawa specjalne lub wyłączne, nie wprowadzają ani nie utrzymują żadnego środka sprzecznego z normami traktatu WE, w szczególności z normami przewidzianymi wart. 12 WE oraz 81 WE-89 WE, nie ma niezależnego zakresu przedmiotowego, to znaczy, że należy go rozumieć łącznie z

    odpowiednimi postanowieniami traktatu. (por. pkt 39, 40)

    2. Dyrektywa Rady 92150 odnosząca się do koordynacji procedur udzielania zamówień publicznych na usługi, dyrektywa 93/36 koordynująca procedury udzielania zamówień publicznych na dostawy i dyrektywa 93/37 dotycząca koordynacji procedur udzielania zamówień publicznych na roboty budowlane nie stoją na przeszkodzie ustanowieniu reżimu prawnego, który pozwala na to, by przedsiębiorstwo publiczne działające jako własna jednostka wykonawcza i służba techniczna szeregu organów administracji publicznej wykonywało czynności, nie podlegając regułom ustanowionym w tych dyrektywach, jeżeli, po pierwsze, dane organy administracji publicznej sprawują nad tym przedsiębiorstwem kontrolę analogiczną do kontroli, którą sprawują nad własnymi służbami, a po drugie, przedsiębiorstwo to wykonuje zasadniczą część swojej działalności na rzecz tych organów. (por. pkt 54, 55, 60, 62-65 i sentencja)

    Streszczenie wyroku:

    1. Konkurencja - Przedsiębiorstwa publiczne oraz przedsiębiorstwa, którym państwa członkowskie przyznają prawa specjalne lub wyłączne - Artykuł 86 WE - Zakres

    (art. 86 ust. 1 WE)

    2. Zbliianie ustawodawstw - Procedury udzielania zamówień publicznych na roboty budowlane, dostawy i usługi - Dyrektywy 92/50, 93136 i 93137 - Zakres stosowania (dyrektywy Rady 92/50, 93136 i 93137)

    WYROK TRYBUNAŁU (druga izba)

    z dnia 19 kwietnia 2007 r.

    Wniosek o wydanie orzeczenia w trybie prejudycjalnym - Dopuszczalność - Artykuł 86 ust. 1 WE - Brak niezależnego zakresu przedmiotowego - Dane pozwalające Trybunałowi udzielić użytecznej odpowiedzi na zadane mu pytania -Dyrektywy 92150/EWG, 93/36/EWG i 93/37/EWG - Uregulowania krajowe pozwalające przedsiębiorstwu publicznemu na wykonywanie na bezpośrednie zlecenie organów administracji publicznej czynności bez stosowania ogólnych reguł udzielania zamówień publicznych - Wewnętrzna struktura zarządzania - Przesłanki - Organ władzy publicznej musi sprawować nad odrębnym podmiotem kontrolę analogiczną do kontroli, którą sprawuje nad własnymi służbami ­Odrębny podmiot musi wykonywać zasadniczą część swojej działalności na rzecz organu lub organów administracji publicznej, które sąjego właścicielami.

    W sprawie C-295/05

    mającej za przedmiot wniosek o wydanie, na podstawie art. 234 WE, orzeczenia w trybie prejudycjalnym, złożony przez Tribunal Supremo (Hiszpania) postanowieniem z dnia 1 kwietnia 2005 r., które wpłynęło do Trybunału w dniu 21 lipca 2005 r.

    C-429/02 Bacardi-Martini SAS vs TFI i inni

    ORZECZENIE TRYBUNAŁU SPRAWIEDLIWOŚCI C429/02  
    (Wyrok ogłoszono na posiedzeniu jawnym w Luksemburgu w dniu 13 lipca 2004 r.)


    1. SPÓR pomiędzy Bacardi France SAS (dawniej Bacardi-Martini SAS) a Television francalse 1 SA (TFl), Groupe Jean-Claude Darmon SA, Girosport SARL.

    2. PROBLEM polegał na kwestii: czy można wyświetlać tablice reklamujące napoje alkoholowe podczas retransmisji określonych wydarzeń sportowych?

    3. Bacardi France SAS pozwała do Sądu Krajowego Television francaise l SA (TF1), Groupe Jean-Claude Darmon SA i Girosport SARL.



        Bacardi żądała nakazania zaniechania przez te trzy ostatnie spółki wywierania presji na zagraniczne kluby, aby odmawiały one reklamy napojów alkoholowych wytwarzanych przez Bacardi na tablicach reklamowych umieszczanych w miejscach, gdzie odbywają się dwustronne międzynarodowe wydarzenia sportowe, na terytorium innych Państw Członkowskich. Firma powołała się na art. 59 Traktatu WE (po zmianie art. 49).
    Sąd Krajowy kilkakrotnie oddalił żądania Bacardi France SAS.

        Złożono wniosek o wydanie orzeczenia w trybie prejudycjalnym w sprawie koordynacji niektórych przepisów ustawowych, wykonawczych i administracyjnych Państw Członkowskich, dotyczących wykonywania telewizyjnej działalności transmisyjnej [nadawczej] (Dz.U. L 298, str. 23) oraz art. 59 Traktatu WE (obecnie, po zmianie, art. 49 WE). Zawieszono postępowanie i zwrócono się do Trybunału z następującymi pytaniami prejudycjalnymi:


    l) [Czy] dyrektywa Rady 89/552/EWG z dnia 3 października 1989 r., zwana dyrektywą o telewizji bez granic, w brzmieniu sprzed zmian wprowadzonych dyrektywą 97136/WE z dnia 30 czerwca 1997 r., stoi na przeszkodzie przepisom krajowym, które ze względów ochrony zdrowia publicznego zabraniają pod groźbą kary reklamy telewizyjnej napojów alkoholowych, niezależnie od tego, czy napoje są pochodzenia krajowego, czy pochodzą z innego Państwa Członkowskiego Unii, i czy chodzi o reklamę w rozumieniu art. 10 dyrektywy (reklamę bezpośrednią), czy o reklamę pośrednią, polegającą na ukazywaniu w telewizji tablic reklamujących napoje alkoholowe, niestanowiącą jednakże kryptoreklamy w rozumieniu art. l lit. c) dyrektywy?

    2) [Czy] art. 49 WE i zasadę swobodnego przepływu programów telewizyjnych w Unii należy interpretować w ten sposób, że stoją one na przeszkodzie temu, aby regulacja krajowa, która ze względów ochrony zdrowia publicznego zabrania pod groźbą kary reklamy telewizyjnej napojów alkoholowych, niezależnie od tego, czy napoje są pochodzenia krajowego, czy pochodzą z innego Państwa Członkowskiego Unii, i czy chodzi o reklamę w rozumieniu art. 10 dyrektywy [(reklamę bezpośrednią)] czy o reklamę pośrednią, polegającą na ukazywaniu w telewizji tablic reklamujących napoje alkoholowe, niestanowiącą jednakże kryptoreklamy w rozumieniu art. 1 lit. c) dyrektywy, powodowała, że podmioty gospodarcze zajmujące się nadawaniem i rozpowszechnianiem programów telewizyjnych:

    a) rezygnują z nadawania audycji telewizyjnych realizowanych we Francji lub w innych państwach Unii, takich jak w szczególności retransmisje z wydarzeń sportowych, jeżeli ukazują one reklamy zabronione w rozumieniu francuskich uregulowań prawnych,

    b) lub nadają te audycje, pod warunkiem że nie ukaże się w nich reklama zabroniona w rozumieniu francuskiego uregulowań prawnych, uniemożliwiając w ten sposób zawieranie umów reklamowych dotyczących napojów alkoholowych, niezależnie od tego, czy napoje te są pochodzenia krajowego, czy też pochodzą z innego Państwa Członkowskiego Unii?

    5. Trybunał (wielka izba) orzekł iż:

    Artykuł 59 Traktatu WE (obecnie, po zmianie, art. 49 WE) i artykuł 2 ust. 2 akapit pierwszy zdanie pierwsze dyrektywy Rady 89/552/EWG z dnia 3 października 1989 r. w sprawie koordynacji niektórych przepisów ustawowych, wykonawczych i administracyjnych Państw Członkowskich dotyczących wykonywania telewizyjnej działalności transmisyjnej [nadawczej] nie stoją na przeszkodzie ustanowieniu przez Państwo Członkowskie zakazu reklamy tełewizyjnej napojów alkoholowych będących w obrocie w tym państwie w zakresie dotyczącym reklamy pośredniej, polegającej na ukazywaniu na ekranie tablic reklamowych widocznych podczas retransmisji z dwustronnych wydarzeń sportowych, odbywających się na terytorium innych Państw Członkowskich. Takiej pośredniej reklamy telewizyjnej nie można uznać za reklamę telewizyjną w rozumieniu art. l lit. b), art. łOi 11 tej dyrektywy.

    niedziela, 13 grudnia 2009

    C-72/83 - Campus Oil LTD

         Swobodny przepływ towarów

        Zasada swobody przepływu towarów oznacza, że towary pochodzące ze Wspólnoty lub legalnie na jej rynek dopuszczone mogą swobodnie (bez przeszkód) na warunkach krajowych krążyć po terytorium celnym Wspólnoty, to pochodzenie towaru decyduje czy dana zasada będzie zachodzić.

     
         Omawiana przeze mnie sprawa o sygnaturze C-72/83 to spór Campus Oil LTD i inni wraz z Ministrem Przemysłu i Energii i inni. Precedens miał miejsce w Irlandii. Sprawa dotyczyła swobodnego przepływu usług a konkretnie zaopatrywaniu w surowce paliwowe. Irlandzkie publiczne przedsiębiorstwo o nazwie INPC, które trudniło się obrotem produktami naftowymi, kupiło wszystkie akcje spółki mającej jedyną w kraju rafinerię ropy naftowej. Zaraz po tym minister przemysłu i energetyki wydał zarządzenie. Obligowało ono wszystkich importerów naftowych do zaspokajania części (co najmniej 35 procent) swojego zapotrzebowania na tego typu produkty w tej rafinerii po ustalonej przez ministra cenie. Importerzy ropy naftowej się oburzyli i zaskarżyli ten akt. Wśród tych podmiotów gospodarczych był właśnie Campus Oil.

       Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie rozbieżność w interpretacji prawa wspólnotowego zaistniała podczas postępowania przed Sądem Najwyższym. Wniesiono wówczas pytanie do Trybunału Sprawiedliwości czy działania podjęte przez Irlandię stanowią środki o skutkach analogicznych do ograniczeń ilościowych. Warto tutaj zajrzeć do artykułu 30. Traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską. Mówi on jasno i wyraźnie, że zakazuje się ograniczeń ilościowych i im podobnych w obrotach między państwami członkowskimi. Art. 36. Mówi zaś, że z pewnych względów (chodzi tutaj o względy tj. moralność publiczna, porządku publicznego, bezpieczeństwa publicznego, ochrony zdrowia i życia ludzi, zwierząt i roślin, ochrony majątku narodowego o wartości artystycznej, historycznej, archeologicznej itp.) państwo może ustanowić zakazy lub ograniczenia przewozu.

       Irlandzcy importerzy od początku stali murem za stanowiskiem, że rząd Irlandii postępuje wbrew artykułowi 30. TWE. Firmy uznały wtedy, że Irlandia działa z pobudek ekonomicznych, a nie ze względu na troskę o bezpieczeństwo publiczne i politykę. Po ich stronie opowiedziała się także Komisja. W uzasadnieniu stwierdziła, że są to instrumenty natury gospodarczej, nie politycznej. Irlandia zaś utrzymywała, że we względów bezpieczeństwa i polityki publicznej powinna posiadać rafinerię. Bez obowiązkowych kwot zakupu, nie byłaby w stanie się utrzymać.

       Irlandia przystawała przy art. 36 TWE – czyli wyłączenie spod zakazu stosowania środków ilościowych i podobnych do ilościowych (jak podawałem wyżej). Irlandia chciała także wykazać, że uregulowanie te nie wpływają na handel wewnątrzwspólnotowy, bo i tak wszyscy na tej wyspie korzystają z paliwa importowanego. Rzecznik generalny stwierdził, że zabiegi te mogą mieć skutki podobne do ograniczeń ilościowych.

    Uzasadnienie:

       Zakaz zawarty w art. 30 TWE odnosi się do wszelkich środków, które mogą pośrednio lub bezpośrednio, rzeczywiście lub potencjalnie ograniczyć handel wewnątrzwspólnotowy. Państwa nie są upoważnione do podejmowania działań ograniczających import z innych państw członkowskich. Przepisy krajowe, które obligują do zaspokajania pewnej części ich zapotrzebowania na produkty naftowe z rafinerii położonej na terytorium tego państwa stanowią środki o skutku podobnym do ograniczeń ilościowych. Przepisy krajowe ograniczające handel wewnątrzwspólnotowy nie mogą zostać usprawiedliwione, chyba że środki podjęte przez Wspólnotę chronią interesy państw członkowskich w sposób niewystarczający.

       Art. 36 TWE jest usprawiedliwieniem dla działań państwa dla osiągnięcia celów w tym przepisie. Zakres tego przepisu nie może być rozszerzany. Działania wynikające z tego przepisu nie mogą tworzyć w sposób nieproporcjonalny wobec zamierzonych celów przeszkód dla importu z innych państw członkowskich. Państwo członkowskie, które jest w całości lub prawie w całości uzależnione od importu produktów naftowych, może ze względu na bezpieczeństwo publiczne w rozumieniu art. 36 TWE zobowiązać importerów do pokrywania części ich zapotrzebowania na produkty naftowe w rafinerii usytuowanej w tym państwie i po cenach ustalonych przez właściwego ministra na podstawie kosztów ponoszonych przy funkcjonowaniu rafinerii. Jeśli produkty tej rafinerii nie mogą być sprzedane na rynku po konkurencyjnej cenie, ilość produktów naftowych objętych takim systemem nie może przekraczać minimalnej wielkości wymaganej dla zachowania bezpieczeństwa zaopatrzenia państwa lub rozmiarów produkcji niezbędnych dla zachowania zdolności produkcyjnej rafinerii na wypadek kryzysu i umożliwienia jej rafinacji ropy, co do której dostarczenia państwo członkowskie zawarło długoterminowe umowy. Według Trybunału 35 % to stanowczo za dużo jak na rezerwę (nie ma w tym przypadku warunku niezbędności i skuteczności). Nakaz Irlandii jest sprzeczny z prawem wspólnotowym i ingeruje w zasady wolnego rynku.

    niedziela, 6 grudnia 2009

    Ross Couch - Night And Day (CD, Album) [2009]

       Panie i Panowie czapki z głów! Co prawda album ten wyszedł już jakiś czas temu, warto bez względu na to kiedy, o nim napisać. Od magicznego jumpin' house'u do deepowych tracków - jeśli szukacie tego typu doznań, to trafiliście pod właściwy adres. Ross Couch - mistrz!



        "Night And Day" to jeden z wielu releasów tego sympatycznego Szkota. Jest to jednak pierwszy longplay w jego dyskografii. Wcześniej wydawał właściwie tylko epki, 12'' no i ostatnio File, MP3.Na swoim koncie ma ponad 30 różnego rodzaju produkcji. Ross Couch to bardzo dobrze rozpoznawalna persona w świecie muzyki house i deep house. Wcześniej jego releasy wydawały takie wytwórnie jak: Bellboy Records, Panther Records, Seamless Recordings, Tekstyle Records oraz inne. Ostatnio związał się z Body Rhythm Records. Jest to właściwie jego wytwórnia, która pozwala mu być niezależnym. I dobrze!




       Sam tytuł "Night And Day" wiele mówi. Płyty, niczym maniak, słuchałem w aucie podczas codziennej jazdy. Z powodzeniem grałem też kawałki Rossa na jednej z parapetówek, bynajmniej nie w dzień :). Co sprawia, że ten album możemy uznać za jedną z najlepszych produkcji houseowych w tym roku? Kto zna Rossa Coucha, ten wie. Niesamowity warsztat. Precyzja w każdym calu. Moja gadka Was nie przekonuje? No to niech przemówią najlepsi DJ-e na świecie, którzy bez zastanowienia grają kawałki z tej płyty na swoich setach.

    Laurent Garnier“Brilliant pumping house album.  You should be very proud of yourself.  Full support from me.”

    Funk D’Void: “amazing LP Ross, full support...I love especially Lost without you and sounds like summer...congrats!”

    Davidson Opsina: “Love this album!! :-) Totally my style of productions & to play out.  Thanks for sending this to me. Your hard work certainly paid off Ross...I can hear it!"
    Daniel Kyo: “Great album man.  Well produced and lovely style.  Summer!”
    Karol XVII & MB Valence: “Our favourite is All At Sea for its great deep sounds. People of the night is very interesting too.”
                                                  (źródło: myspace Rossa Coucha)


       Jak dla mnie to genialny album na lato i nie tylko. Kojarzy mi się z imprezą na plaży, pełnym luzem, czymś w stylu afterparty, które koniec końców przeradza się w imprezę lepszą, niż noc wcześniej...
    Genialnie Ross łączy elementy rytmiki jazzowej oraz sample z tego gatunku. Wszystko to na jednym albumie.




    Tracklisting:



    1

    Sounds Like Summer (Album Edit)
    6:31

    2

    Last One Home
    6:56

    3

    All At Sea
    6:02

    4

    Lost Without You
    5:23

    5

    People Of The Night
    6:31

    6

    Bright Lights, Big City
    6:13

    7

    Love At First Sight
    6:12

    8

    Use Your Loaf
    6:25

    9

    Spaced Out
    6:07

    10

    Rhythm & Blues (Album Edit)
    6:01

    11

    Pure
    6:07

    12

    Within Your Soul
    5:48


       Moje numery jeden na tej płycie? Jest ich mnóstwo. Kocham kawałek "Sounds Like Summer" znajdziecie go m.in. na składance :  Deepology Presents Moscow By Night [2xCD] (2008) (DD0000). "People Of The Night" to idealne połączenie deep housowego brzmienia z elementami jazzu. Fantastyczny utwór. "Spaced Out" to znów genialne deepowe chordy, które potrafią porwać głęboko, głęboko...Baaaardzo, baaardzo deep. No i w końcu "Pure" - ciepły, letni i jednocześnie bardzo houseowy utwór. Wszystkie pozostałe pasują do nich jak ulał. Jak już wspomniałem album wydaje się być przemyślany i rzeczywiście taki jest.

    Gorąco polecam!

    piątek, 4 grudnia 2009

    Watykan słucha 2Paca?

    Może to trochę dziwne, ale jak najbardziej prawdziwe. Jak donosi serwis www.hiphopdx.com kawałek "Changes" Tupaca Shakura  znalazł się ostatnio na liście 12 utworów oficjalnej strony MySpace Watykanu. 


    To raczej spektakularne zjawisko - tak jak to, że Watykan ma swoją stronę MySpace. Na owej stronie czytamy:

    Ta playlista to perfekcyjny mix muzyki klasycznej, muzyki świata oraz tzw. contemporary music....Gatunki są zróżnicowane, ale jedno co łączy tych wykonawców to fakt, że celują w serca dobrych ludzi 

    Może trochę przeinaczyłem tłumaczenie, ale sens jest ten sam. Listę stworzył brat Giulio Neroni, dyrektor artystyczny St. Paul's Multimedia. 


    To prawda Tupac był bardzo religijny. To mu trzeba przyznać. Sam kiedyś powiedział:

    Życie gwiazdy rapu bez Boga jest niczym.
                                 (w kawałku Amitions As A Ridah)



    Jego poglądy na Kościół i religię można śmiało nazwać "nowatorskimi", a nawet "bluźnierczymi". Miał na ciele tatuaż, na którym było napisane:

    Tylko Bóg może mnie osądzić


    Stąd też moje zaciekawienie tym tematem. Niepochlebnie wypowiadał się na temat Kościoła. W jednym ze swoich kawałków powiedział:


    Poszedłem go Kościoła, ale nie rozumiałem Go. Oni są podstępni
                                                                          (utwór Black Jezus) 


    Nie chcę jednak podkradać ludziom tematu. Więcej o religijności Tupaca Shakura na tej stronie:

    http://poznajtupaca.republika.pl

    Oprócz "Changes" Tupaca na liście znalazły się utwory Dame Shirley Bassey, Mozarta czy Mus. 

    Jak i gdzie szukać muzyki w Internecie?

    To pytanie zadaje sobie właściwie każdy użytkownik i miłośnik internetu. Z jednej strony jesteśmy zobligowani do przestrzegania praw autorskich twórców - samo ściąganie nie jest jednak niezgodne z prawem. To udostępnianie jest nielegalne. Pamiętajmy, że 30 procent sprzedaży albumów w USA to skutek promowania ich na różnego rodzaju blogach internetowych. Wychodzę z założenia, że i tak kupię album, który mi się spodoba. W ten sposób moja domowa kolekcja stale rośnie. 

    Jak zatem znaleźć coś ciekawego w internecie?

    1. serwisy hostingowe


    Ostatnio bardzo popularne są serwisy hostingowe, gdzie można umieszczać swoje pliki, archiwa itp. Jak znaleźć takie archiwum w internecie? To bardzo proste. Szukamy przykładowo albumu: Eminema - The Marshall Maters LP.
    - wpisujemy więc w wyszukiwarce google.pl: 

    Eminem - The Marshall Maters LP i na końcu dodajemy np. rs, hf, uploaded (to przykładowe nazwy serwisów hostingowych).

    Przykład gotowy:

     Eminema - The Marshall Maters LP rs



    1a. enginy do szukania

    Można także skorzystać z tzw. enginów do szukania plików zamieszczonych na najbardziej popularnym z tych serwisów czyli rapidshare.com. Jednym z nich jest:



    www.filestube.com

    Tam znajdziemy wyszukiwarkę, łatwo dostosujemy typ plików do znalezienia. Proste co nie?
    Oczywiście nie mamy gwarancji, że akurat ten album jest w sieci. Mało jednak dziś czego nie ma. Jak zatem nie korzystać z tego dobrodziejstwa?



    2. blogi

    Ten sposób jest jednym z bardziej popularnych. Na blogach często zamieszcza się ciekawe albumy, czasem nie można ich dostać w sklepach, czasem to po prostu rarytasy. Warto więc np. do hasła:

    Eminema - The Marshall Maters LP dopisać blogspot

    Ostatnio dość popularna jest tzw. wyszukiwarka muzyki na blogach. Oto jej adres:

    http://www.captaincrawl.com/

    Capitain Crawl znajdzie prawie wszystko. Fajna rzecz.




    3. sklep


    To chyba jedyna i najpewniejsza droga zdobycia tego, czego się chce. Okładka albumu pachnie, płyta ma kształt, poza tym kolekcjonowanie ma swój urok. Jeśli ten sposób nie zadziała, a naprawdę macie ochotę posłuchać danego albumu - prześledźcie w/w sposoby, ale tylko w ostateczności.

    Pozdro

    O.S.T.R. - Jazzurekcja: Addendum (2xCD, Album) [2009]

    Tego nie spodziewał się chyba nikt. Po pięciu latach od wydania jednej z najważniejszych płyt O.S.T.R.-ego przyszła pora na dodatek zatytułowany "Addendum". Nie ma co ukrywać, że ten materiał nie jest tak świeży jak aktualne produkcje Adama, ale dla jego wielbicieli to idealne uzupełnienie dyskografii. Świętowanie 5-lecia "Jazzurekcji" czas zacząć. 



    W 2004 roku światło dzienne ujrzała "Jazzurekcja", jak dla mnie jedna z ważniejszych płyt Adama Ostrowskiego (O.S.T.R.). Faktem jest, że w 2002 roku wydał dwupłytową "Jazz w wolnych chwilach", która była początkiem trendu strictae jazzowego w jego twórczości. "Jazzurekcja" była kontynuacją tego trendu. Była jednocześnie ostatnią płytą Ostrego, którą zrobił za pomocą sampli w programach do robienia muzyki. Później wydał "7", która była również samplowana, lecz zrobiona na popularnym MPC. Później się już tylko rozwijał, kupił potrzebne instrumenty i tworzy wszystko za ich pomocą.

    Pora wrócić do "Jazzurekcji: Addendum" co było motywem wydania tych dwóch krążków? O tym mówi sam Tytus - wydawca płyt Ostrego.

    ...myśląc jak uświęcić pięciolecie jej premiery ("Jazzurekcji') postanowiłem opublikować część z numerów, które Ostry podsyłał mi w czasie prac nad albumem. Przypomniałem sobie alternatywne wersje i instrumentale. Przegrzebanie dysku Ostrego powiększyło archiwum o kolejne rarytasy. "Addendum" miało być pierwotnie drugim krążkiem rozszerzonej edycji klasycznej "Jazzurekcji", ale gdy wzięliśmy pod uwagę ciągłe prośby o wersję instrumentalną tej płyty, zapadła decyzja o osobnym wydawnictwie 2CD.....

    W sprzedaży już od dziś dostępna jest także wersja winylowa na trzech krążkach. Coś, co każdy prawdziwy kolekcjoner musi mieć w swojej dyskografii. Bez dwóch zdań.

    Co zatem znajdziemy na tym krążku? Same wypasy :) Oto, co sam Tytus powiedział o każdym z tych utworów. Wraz z tym tracklista.



    1. Intro (01:23)
    Nagranie początkowo przeznaczone było na Intro "Jazzurekcji". Ostatecznie to kawałek "Dym" został pierwszym utworem na tej płycie. Na gramofonach oczywiście DJ Haem.

     2.  Lustro (03:12)

    Podobnie jak "Intro" kawałek był przeznaczony na "Jazzurekcję". Nigdy się na niej nie znalazł. To podobno jeden z najbardziej osobistych kawałków O.S.T.R.-ego. Style i wymową nie pasował do "Jazzurekcji". Partię skrzypiec wykonuje sam Ostry.

     3. Historia (Remix) (03:08)


    Jak sami twierdzą ludzie z Asfaltu to jedyny utwór, który został przez nich nazwany rasowym remixem, a nie wersją alternatywną utworu.  Ostry zrobił ten remix dla swoich potrzeb, po tym jak znalazł sample wykorzystane wcześniej przez Lewisa Parkera (to jeden z jego ulubionych producentów muzycznych - osobiście polecam album " Masquerades & Silhouttes" z 1998 roku).


     4. Kawałek dla Haema (03:14)

    Jak się nie trudno domyślić nagranie dedykowane jest DJ Haemowi, który od dawna współpracuje z Ostrym. Za każdym razie można go zobaczyć na koncercie łodzianina. Początkowo miało się znaleźć na mixtapie DJ Haema, nie pasowało jednak do innych i ostatecznie pozostało w archiwum.

    5. Instrumental 1 (01:24)

    Instumental, który ostatecznie nie został wykorzystany na "Jazzurekcji".Ciekawa historia się z nim jednak wiąże - podobno kawałek nagrany pod ten bit zginął w niewyjaśnionych dotąd okolicznościach. Ciekawe ile kawałków Ostrego miało podobną historię?

    6. Asfalt produkcja (03:59)

    Podczas powstawania "Jazzurekcji" Ostry codziennie podsyłał Tytusowi kawałki na tę płytę. Tak było właśnie z tym trackiem. Ostatecznie nagranie trafiło na www.asfalt.pl i znalazło rzeszę słuchaczy. Można je było również usłyszeć na bootlegu "O.S.T.R. - Ostatnia Szansa Tego Rapu", który zawiera kilkanaście niepublikowanych tracków Ostrego wraz z featuringami. Polecam!

    7. Państwo (alt) (03:17)

    Pierwsza wersja tego utworu. Jak doskonale widać ostatecznie na krążek trafiła wersja druga. Generalnie zupełna zmiana klimatu w porównaniu z drugą wersją.


    8. Freestyle sesja (02:47)

    Wersja studyjna Ostrego, która jako jednak z niewielu przetrwała do dziś. Pamiętacie "30 minut z życia - 100% freestyle"? Można przypuszczać, że to coś w ten deseń.

    9. Reprezentuj 2004 (feat. Hryta & Modry) (04:39)

    Gościnnie na kawałku grupa Koncept z Łodzi. Kawałek nie wszedł na pierwotną wersję "Jazzurekcji", po tym jak pojawił się koncept, aby nie było na niej featuringów. W każdym razie nic straconego - kawałek był inspiracją do tracku "Reprezentuj" z płyty "HollyŁódź" (2007).
    10. Demo (02:47)

    Kawałek nie trafił na "Jazzurekcję", gdyż nie pasował do reszty bitów. Można go jednak znaleźć na albumie chłopaków ze SkillMega.

    11. Zoom (alt) (04:29)

    Ostry stara się za każdym razem zrobić kilka utworów alternatywnych na danej wersji. Wersja, która trafiła na "Jazzurekcję" była podobno faworytem Ostrego.

    12. Instrumental 2 (03:48)

    Kolejny niewykorzystany instrumental z "Jazzurekcji". Jak przekornie mówi sam Tytus "Płyta nie jest z gumy", a szkoda :)

    13. Komix (alt) (04:09)

    To pierwsza wersja tego utworu. Podobno właśnie do niej oryginalne został napisany tekst.

    14. Czas (03:23)

    Ostry często nagrywa tzw. kawałki-szkice, które potem stanowią wersję wyjściową do utworów. "Czas" to w większości freestyle, nigdzie potem nie opublikowany. Fragmenty tekstu znalazły się jednak na innych utworach.W jakich to pytanie do Was. Ja wiem :)

    15. Nie potrafię gwizdać (alt) (03:27)

    Po tym jak została wydana "Jazzurekcja" Ostry zaczął pracować nad projektem "Ostry-Emade". Jest to pierwszy projekt, w którym Ostry rymuje do cudzych bitów. Jak sam potem stwierdził w jednym z wywiadów "Zajebiście się pisze teksty do takich bitów". Do rzeczy. Zanim Emade dostarczył komplet bitów na ten krążek, Ostry zdołał już co nieco nagrać. To jest właśnie jeden z takich numerów.
    16. Instrumental 3 (01:37)


    Pierwszy bit do "Asfalt produkcji". Nigdy nie został wykorzystany.


    17. Nie mamy czasu (alt) (04:10)

    Jedno z tych nagrań, które nie trafiły w końcu na "Jazzurekcję", bo bit nie pasował do konceptu. Szkoda było tekstu, ścieżka wokalna znalazła się w kawałku "Nie mamy czasu nawet myśleć" na płycie DJ 600 V "Operacja zrób głośniej".

    18. Ze Wschodu na Zachód (alt) (03:55)

    Tekst jest już nam znamy. Mogliśmy go usłyszeć na płycie Lu "Night Moves". Zanim Lu zdołał wysłać bit Ostremu, ten już zdążył nagrać swoją wersję tego kawałku.




    Krążek numer dwa to instrumentale z "Jazzurekcji".

    1. Dym (Instrumental)
    2. Jazzurekcja (Instrumental)
    3. Odzyskamy Hiphop (Instrumental)
    4. Kilka wersów do ludzi (Instrumental)
    5. Dla zakochanych (Instrumental)
    6. Bajera (Instrumental)
    7. Apacz (Instrumental)
    8. Poszukiwacze wosku (Instrumental)
    9. Państwo (Instrumental)
    10. Mam plan (Instrumental)
    11. Mózg (Instrumental)
    12. Małe piwo (Instrumental)
    13. Historia (Instrumental)
    14. Nie ważne (Instrumental)
    16. Komix (Instrumental)
    15. W nasłuchwianiu ciszy (Instrumental)
    17. Tajemnica skreczy (Instrumental)
    18. Zoom (Instrumental)
    19. Karambol (Instrumental)
    20. Sen (Instrumental)
    21. To jest nasze (Instrumental)
    22. Planeta Jazzu (Instrumental)



    Co tu dużo mówić - do sklepu Asfalt i po płytę!
    Polecam.

    czwartek, 3 grudnia 2009

    Waldemar Kasta - 13 (CD, Album) [2009]

    Nie ma co ukrywać! Jeden z najbardziej oczekiwanych przeze mnie polskich albumów od lat niedawno ujrzał światło dzienne. Waldemar Kasta powraca w wielkim stylu.!Genialne teksty pełne dojrzałości autora, rewelacyjne bity zrobione przez Matheo, braggadacio w najlepszym stylu - czego chcieć więcej od rapowej płyty?



    Szczerze spodziewałem się kolejnej produkcji K.A.S.T.A. Skład. Po ostatnim albumie "Kastatomy" chłopaki z Wrocławia ponieśli wysoko poprzeczkę. W międzyczasie pojawiła się informacja o projekcie "Prawda naga" Wall-ego (Waldemar Kasta). Czytałem gdzieś, że nie wszyscy artyści zgodzili się "oddać" praw autorskich do sampli, których użyli na krążku. Z powodzeniem Wall-e i Matheo promowali ten projekt na koncertach. Dziś w sieci można znaleźć coś w stylu bootlega z tego wydarzenia. Jakość słaba, ale i tak da się posłuchać. Na serwisie www.wrocek.pl w zapowiedzi koncertu czytamy:

    Pikanterii dodaje fakt, że KASTA już od 1,5 roku próbuje zalegalizować wykorzystane zapożyczenia z polskiej muzyki rozrywkowej. Wciąż niestety z nikłym skutkiem. Zatem jest to niepowtarzalna okazja by usłyszeć utwory, które mogą nigdy nie ujrzeć światła dziennego na legalnym wydawnictwie

    Tak czy inaczej udało się wydać album zatytułowany "13". Nie bez kozery nazywa się on "trzynastką". Liczba tracków to 13, album wydany został 13 listopada 2009 roku - jak sam mówi Wall-e 13 to dla niego liczba szczególna no i pechowa dla przeciwników. Co tu więcej mówić, oto tracklista:




    01. 13
    02. Atom
    03. Wizja
    04. TMWP
    05. Paradoks
    06. Musisz
    07. Ktoś
    08. Popularność
    09. Wall-E
    10. Nowa Era
    11. Cywilizacja
    12. Gra
    13. Polityka



    Dlaczego Wall'e nagrał płytę w Szpadyzor Records, a nie w Wielkie Joł? Co u niego słuchać w życiu prywatnym oraz więcej info na temat samej płyty i nie tylko znajdziecie w kilkuczęściowym wywiadzie dla spinnera:
























    Polecam jak dla mnie jedna z najlepszych płyt w tym roku!
    Pozdro1